Radni stolicy zaakceptowali plan budowy kolejnych stacji pierwszej linii metra. Inwestycja ma być zrealizowana w 2006 r. Równolegle ruszają przygotowania do budowy II nitki.
Do końca 2006 r. powstanie pięć kolejnych stacji pierwszej linii metra — tak zdecydowali wczoraj radni Warszawy.
Władze stolicy nie chcą czekać i wolą same dokończyć pierwszą linię metra.
Zgodnie z wstępnymi szacunkami inwestycje te będą kosztowały ponad 721 mln zł. Fundusze na ten cel będą pochodzić ze środków własnych miasta, kredytów bankowych oraz kontraktów regionalnych.
— Niezbędne będzie zaciągnięcie na ten cel długoterminowych kredytów bankowych. Równie ważne będzie terminowe otrzymywanie funduszy z kontraktów regionalnych — informuje Jacek Zdrojewski, wiceprezydent Warszawy.
Równolegle ruszą prace przygotowawcze do budowy II i III linii metra, na ten cel miasto wyłoży około 9 mln zł.
Dopiero druga nitka podziemnej kolejki (wschód-zachód) będzie budowana w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Wcześniej zakładano, że prywatni inwestorzy dokończą także pierwszą linię metra (północ-południe). Zmiana projektu spowodowana jest faktem, że na uruchomienie inwestycji w formule PPP potrzeba przynajmniej 3 lat. Tyle bowiem zajmie opracowanie szczegółowych biznesplanów i wybór konsorcjum wykonawczego.
Według analiz konsorcjum firm PricewaterhouseCoopers, CMS Cameron McKenna i WS Atkins, druga nitka metra biegnąca z Bemowa na Bródno powinna być gotowa do 2011 r. Inwestycja pochłonie około 5,2 mld zł. Władze stolicy chcą, aby wybór konsorcjum firm, które zajmie się budową tej linii, nastąpił na przełomie lat 2004/05. Zgodnie z planem, miasto będzie spłacać tę inwestycję przez blisko 30 lat po mniej więcej 100 mln EUR (ponad 370 mln zł) rocznie. Zdaniem władz miasta, istotną kwestią jest rozstrzygnięcie przetargu na wykonawcę II nitki metra w pierwszym podejściu.
— Chodzi o korzyści finansowe. Pierwszy przetarg jest zawsze najatrakcyjniejszy i proponowane są wtedy najkorzystniejsze warunki — mówi Wojciech Kozak.