Doktorzy na stażach w firmach

Dorota Czerwińska
opublikowano: 15-07-2011, 00:00

Uniwersytet Łódzki wysłał 24 naukowców na staże do firm. I ma już zlecenia badań, ekspertyz i studiów podyplomowych.

Współpraca uczelni z biznesem opłaca się obu stronom

Uniwersytet Łódzki wysłał 24 naukowców na staże do firm. I ma już zlecenia badań, ekspertyz i studiów podyplomowych.

Tylko jeden procent innowacyjnych rozwiązań zastosowanych w przemyśle pochodzi z polskiego dorobku naukowego — wynika z raportu "Innowacyjność 2010" Państwowej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. By ten wynik poprawić, na Uniwersytecie Łódzkim (UŁ) wymyślili, że wyślą naukowców na staże w firmach, a ci określą, jak mogą wesprzeć przedsiębiorców. Efekt?

— Mamy już pierwsze zlecenia badań, ekspertyz i studiów podyplomowych dla kadry menedżerskiej. Wstępnie zgłoszone tematy to między innymi dyplom badawczy dla Fujitsu dotyczący wizerunku firmy i praca dla Amepox Microelectronics, dotycząca nanosrebra — informuje dr Maciej Kozakiewicz, pełnomocnik rektora UŁ ds. współpracy z pracodawcami.

Dobre przykłady

Firma Makolab zgłosiła temat pracy dyplomowej dla studentów Wydziału Chemii: opracowanie nowych rozwiązań technologicznych dla związków zanieczyszczeń. Z kolei Delia Cosmetics potrzebuje pomocy kadry UŁ w testach i ekspertyzach. Potencjalne tematy prac dyplomowych to między innymi analizy biochemiczne, mikrobiologiczne lub testy in vitro i in vivo efektów zastosowania produktu kosmetycznego.

— Delia Cosmetics jest zainteresowana współpracą w poszukiwaniu nowych, naturalnych kosmeceutyków, bezpiecznych konserwantów dla kosmetyków lub choćby zleceniem testów obciążeniowych Katedrze Immunologii UŁ. Możliwości ścisłego współdziałania jest wiele, a wyrazem chęci zacieśniania kontaktów z łódzką uczelnią jest przyjęcie na miesięczną praktykę zawodową dwóch naszych studentek — opowiada prof. Małgorzata Posmyk, stażystka w Delia Cosmetics.

Dla studentów napisanie pracy dyplomowej na potrzeby konkretnej firmy to doskonała okazja do zapoznania się przyszłego pracownika z pracodawcą.

— Obie strony mają szansę połączyć pisanie dyplomu z praktyką w firmie i w najgorszym przypadku wzbogacić CV, a w bardziej optymistycznym — zmniejszyć koszt rekrutacji lub poszukiwania pracodawcy. Idealnie byłoby, aby studenci dzięki kontaktom z firmami odkrywali też swoje pasje i poprzez to zmniejszali grono sfrustrowanych pracowników, których wciąż nie brakuje. Zakładamy, że przynajmniej 20 proc. naszych studentów, czyli ponad 1000 osób, będzie pisało prace dla biznesu. Zatem kilkuset pracodawców uzyska możliwość zamówienia mniej lub bardziej zaawansowanego zadania do realizacji przez studenta — mówi dr Kozakiewicz.

Staże odbywają się w ramach projektu "Praktyka dla nauki, nauka dla praktyki" dofinansowanego z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Nie chodzi tylko o pisanie prac dyplomowych dla biznesu, ale także o pokazanie i uświadomienie rynkowej potrzeby zlecania studentom prac badawczych. Uniwersytet połączył również dwa sprzeczne — wydawałoby się — światy. Do firm trafili przedstawiciele bardzo różnych specjalności, np. w firmie CSW-boco, zajmującej się serwisem i wynajmem odzieży służbowej, staż odbywa antropolog. Doktor z Wydziału Filologicznego poznaje "od kuchni" Fujitsu, a psycholog odwiedzi SouthWestern Poland, jednego z dostawców usług BPO.

Bariery we współpracy

Firmy chcę też korzystać ze szkoleń dla pracowników, oferowanych przez UŁ, i prowadzić zajęcia dydaktyczne dla studentów, by współtworzyć program na wybranych wydziałach i kierunkach.

— Nasz projekt jest unikatowy nawet na skalę europejską, bo niełatwy do wprowadzenia. Musi przełamać stereotypy w podejściu firm, które mają kłopot z określeniem realnych tematów i wyznaczeniem opiekuna, boją się udostępniać dane, z kolei studenci przyzwyczaili się do pisania na półkę. Dla promotorów nowością jest potrzeba częstych kontaktów z firmą i wzięcia większej odpowiedzialności za wynik pracy studenta. Projekt ma też wskazać dziedziny ścisłej współpracy — mówi dr Maciej Kozakiewicz.

Dlaczego w Polsce biznes tak rzadko współpracuje z nauką? Gdzie są bariery i co zrobić, żeby je pokonać? Zdaniem dr Macieja Kozakiewicza chodzi o kilka spraw. System oceny pracowników naukowych, bo o ich awansie decyduje sukces naukowy, ale publikowane badania niekoniecznie muszą mieć wymiar praktyczny, szczególnie w naukach humanistycznych. Współpraca naukowo-biznesowa często przebiega poza strukturami akademickimi. Pracownicy i zleceniodawcy z powodu kosztów pracy i biurokracji wolą szukać bardziej efektywnych z ich punktu widzenia dróg wykorzystania potencjału kadry naukowej. Poza tym w systemach motywacji nie premiuje się zawierania kontraktów, a to nie mobilizuje do sprzedawania wiedzy przez uczelnię.

komeNtarz

Uczelnie muszą się poduczyć

Dariusz Żuk, współzałożyciel Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości

Uczelnie w Polsce wciąż są na etapie nauki współpracy z biznesem. Najlepszy przykład mamy na Zachodzie, gdzie większość wykładowców jest też praktykami w zawodzie czy specjalizacji. Niedawno rozmawiałem z Polakiem, prorektorem na Uniwersytecie Cambridge. Powiedział, że nie robią projektów biznesowych sami, bo 90 proc. jest skazanych na niepowodzenie zgodnie ze zwykłą statystyką biznesową, a na to jako uznana marka nie mogą sobie pozwolić. Dlatego do projektów i transferu technologii szukają partnerów zewnętrznych. Wtedy szansa na wykorzystanie w praktyce jest większa. Problemy współpracy polskich uczelni z biznesem są dwa. Po pierwsze, nasza kadra akademicka składa się prawie wyłącznie z teoretyków. Po drugie, polskie firmy nie widzą potrzeby współpracy z uczelniami. Zazwyczaj nic im ona nie daje, ze względu na zbyt teoretyczne podejście pracowników nauki. Aby to zmienić, należałoby wymienić kadrę teoretyczną na praktyczną i wpuścić na uczelnie zewnętrzne instytucje, które będą pomagały w kontaktach z biznesem. Pomoże też nagłaśnianie przykładów współpracy nauki i biznesu, w których zyskuje i firma, i uczelnia.

Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości działają na uczelniach, a około 90 proc. osób, które przychodzą do nas z pomysłem na biznes, to studenci, absolwenci lub doktoranci. Gdy zaczynaliśmy, współpraca z uczelniami była bardzo trudna. Teraz jest lepiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy