Dolar może kosztować nawet 3,15-3,20 zł

Mariusz Potaczała
opublikowano: 2005-01-10 00:00

Początek roku przyniósł zapowiadaną przez nas w „PB” korektę osłabiającą złotego. Była ona bardzo dynamiczna i krajowa waluta w szybkim tempie straciła na wartości 2,5 proc. Inwestorzy szybko zapomnieli o sennej atmosferze, jaka panowała na rynku pod koniec roku 2004. Szczególnie duże wzrosty zanotowano na kursie USD/PLN. Przypomnijmy, że w sylwestra dolar kosztował jeszcze 2,98-2,99 zł, a maksimum z ubiegłego tygodnia to 3,1350 zł.

Głównym powodem tak znaczącego osłabienia złotego była sytuacja, z jaką mieliśmy do czynienia na rynku międzynarodowym. Silna korelacja między notowaniami złotego a EUR/USD utrzymywała się. Co za tym idzie — spadek wartości euro względem dolara wywołał dodatkową presję na spadek wartości złotego.

Ten rok na rynku EUR/USD zaczął się bardzo dynamicznie. Inwestorzy przystąpili do dużej realizacji zysków i spadek EUR/USD sięgnął aż 5 centów. Naszym zdaniem, w najbliższych tygodniach można się spodziewać, że EUR/USD osiągnie jeszcze niższe poziomy. Dlatego też można się liczyć z tym, że w styczniu notowania dolara mogą znaleźć się w przedziale 3,15-3,20 zł. Wtedy będzie można pomyśleć o zabezpieczaniu wpływów eksportowych. EUR/PLN powinien, naszym zdaniem, pozostawać stosunkowo stabilny. Na dłuższą metę zachęcamy jednak bardziej do zabezpieczenia eksportu na okresy kilkumiesięczne. Tradycyjnie już polecalibyśmy do tego instrumenty jak najbardziej elastyczne, czyli wykorzystujące różnego rodzaju opcje walutowe.

Bez większego wpływu na rynek pozostały zapowiedzi resortu finansów o planowanej spłacie długu w Klubie Paryskim. Spłatę tego zadłużenia pokryją środki z euroobligacji. W sumie nie zmieni to wielkości zadłużenia tylko jego strukturę czasową oraz koszt obsługi. W związku z tym agencje ratingowe stwierdziły, że projekt spłaty zadłużenia nie będzie miał wpływu na ocenę zdolności kredytowej Polski.

Przypomnijmy, że agencje te kilkakrotnie już ogłaszały, że istnieje możliwość podniesienia ocen, ale w przypadku gdy wybory parlamentarne wygrają partie będące w stanie (i chcące) przeprowadzać reformy fiskalne. A do wyborów jest jeszcze daleko. Wydaje się nam, że powołanie komisji śledczej do spraw PZU jest kolejnym argumentem do przesunięcia wyborów na jesień.