Dolar rekordowo drogi

dr Przemysław Kwiecień, ekonomista XTB
opublikowano: 22-09-2022, 09:57
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Fed nie rozczarował, przynajmniej mnie, gdyż spodziewałem się niezwykle jastrzębiego przekazu. Rozczarował za to Wall Street, która chyba powoli wyzbywa się złudzeń odnośnie „Fed put”. Problem przy okazji ma RPP – dolar jest rekordowo drogi, a to nie będzie pomagać w obniżaniu inflacji.

Adobe Stock

Do tej pory myślenie rynków było takie: Fed podnosi stopy, ale jak tylko zobaczy zwalniającą gospodarkę wystraszy się, zakończy cykl, a być może nawet wznowi luzowanie. Takie myślenie nie było całkowicie bezpodstawne – dokładnie to wydarzyło się w 2019 roku i dokładając reakcję banku na dwa ostatnie duże kryzysy, rynki były po prostu pewne, że Fed „nie da im zrobić krzywdy”. Wczorajsze posiedzenie powinno pozbawić inwestorów wszelkich złudzeń. Wiadomo było, że ma być jastrzębio. Wiadomo było, że Fed podniesie stopy o 75bp, co też zrobił. Ale jednak Powell i tak zmroził krew w żyłach rynkowych optymistów – odbijał skutecznie wszelkie pytania o przyszłe luzowanie, wskazywał na potrzebę rozprawienia się z inflacją, nie bał się recesji. Ba, Fed sprawia dziś wrażenie, jakby tej recesji właśnie chciał, bo tylko to może pozwolić mu na zduszenie inflacji. Tym samym kompletnie zabija to narrację rynkową, że Fed wystraszy się pierwszych symptomów pogorszenia koniunktury i zmieni politykę. Patrząc na rynki oczywiście jesteśmy już po okresie pewnych spadków na Wall Street, oczywiście dolar historycznie jest niesamowicie mocny, ale na ten moment inwestorzy nie mają ani pretekstu, ani powodu, aby uważać, że powinno być inaczej.

Warto pochylić się także nad konsekwencjami dla Polski. Fakt, że EBC dołączył do wyścigu w zacieśnianiu nieco wyhamował spadki na EURUSD, ale nie dość, aby zatrzymać trend. Już sam ten fakt jest dla nas bardzo niekorzystny, bo oznacza rekordowo wysoki kurs USDPLN, a przez to rosnące ceny importu surowców. Dodatkowo w polskiej gospodarce nie widać symptomów istotnego słabnięcia popytu, w każdym razie takiego, które pozwalałoby bankowi centralnemu mieć nadzieję na powolny dryf inflacji w kierunku celu. Naturalnie wynika to z faktu, iż podwyżki stóp zostały zneutralizowane ekspansją fiskalną. Wnioski dla RPP są moim zdaniem oczywiste – należy zakopać zapowiedzi zakończenia cyklu głęboko pod ziemią i być otwartym na jego kontynuację do czasu upewnienia się, że presja inflacyjna zaczyna słabnąć. W przeciwnym razie, w tak niekorzystnym otoczeniu (dodajmy tu jeszcze ponowny wzrost premii za ryzyko związany z eskalacją konfliktu przez Moskwę), presja na złotego może się dodatkowo nasilać.

Właśnie to widzimy dziś rano. O 9:35 euro kosztuje 4,7803 złotego, dolar 4,8556 złotego, frank 4,9843 złotego, zaś funt 5,4652 złotego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane