Dołek emerging markets jeszcze przed nami

Radosław Sosna, ING TFI
opublikowano: 2014-02-12 00:00

Po ponad dwóch latach zwyżek głównych parkietów rynków rozwiniętych paliwo w postaci wzrostu samych wycen się wyczerpuje, a inwestorzy do dalszych zwyżek indeksów w 2014 będą potrzebować lepszych zysków spółek.

Blask dotychczasowego lidera wśród byków — rynku amerykańskiego, może nieco przygasnąć. Obecnie zarówno Europa (prognozowany wzrost zysków to 12 proc.), jak i Japonia (17 proc.) pod względem potencjału poprawy wyglądają lepiej niż USA (10 proc.).

Europa powoli wraca do normalności. To powinno pozytywnie wpływać na zyski spółek, zwłaszcza że bezrobocie na starym kontynencie utrzymuje się na rekordowo wysokim poziomie, co powstrzymuje presję na zwyżki wynagrodzeń. Przypadek Japonii jest bardziej spektakularny — rewolucja ekonomiczna przeprowadzana przez premiera Abe doprowadziła do znacznej deprecjacji jena, co pomaga japońskim eksporterom. W dłuższym terminie dla Kraju Kwitnącej Wiśni najważniejszy będzie efekt tzw. trzeciej strzały premiera Abe, czyli pakietu reform strukturalnych mających dodać wigoru japońskiej gospodarce.

Przejęcie pałeczki przez rosnące zyski może oznaczać zwiększeniezmienności oraz mniej spektakularną fazę wzrostu na rynku. Warto zwrócić uwagę na dywidendy, które są jedynym zawsze dodatnim składnikiem zmiany indeksów giełdowych. Spółki w krajach rozwiniętych posiadają mnóstwo gotówki, którą mogą wykorzystać na zwiększenie wypłacanych dywidend.

Jak na tym tle wyglądają rynki wschodzące? Cóż, sytuacja jest zgoła inna niż na rynkach rozwiniętych. W obliczu problemów strukturalnych zyski spółek prawdopodobnie będą rosły, ale znacznie wolniej niż na rynkach rozwiniętych. Potencjałem natomiast są relatywnie niskie wyceny — od dawna rynki wschodzące nie były tak nielubiane przez inwestorów i obecnie szeroki konsensus wśród inwestorów zakłada ich niedoważanie w portfelach.

Historia pokazuje, że takie momenty były często dobrymi okazjami inwestycyjnymi w dłuższym terminie. Inwestowanie kontrariańskie (wbrew panującemu trendowi) jest jednak przeznaczone dla osób o mocniejszych nerwach. W krótkim terminie wobec obaw o złe dane z chińskiej gospodarki i wpływ wygaszania programu QE przez amerykański Fed, rynki wschodzące może dopiero czekać absolutny dołek popularności.