Dolnośląskie firmy nie lubią krytyki
Raport z konkursu „Firma przychylna ludziom”
W konkursie „Firma przychylna ludziom”, w którym wzięło udział 27 dolnośląskich przedsiębiorstw, drugim — zaraz po ocenie pracowników — najniżej punktowanym kryterium była szeroko rozumiana otwartość firm, zarówno na propozycje, jak i krytykę ze strony kadr wszystkich szczebli.
Według Ryszarda Stockiego, który przygotował pokonkursowy raport, wynik ten świadczy o tym, że większość firm nie docenia pomysłów i ewentualnej krytyki, dokonywanej przez swoich pracowników. Dla porównania, nasz rozmówca przytacza opinię Konosuki Matsushity, założyciela japońskiego koncernu Matsushita Electric, który napisał, że w obecnych czasach, aby przedsiębiorstwa były konkurencyjne, muszą wykorzystywać „każdy gram myślenia każdego pracownika”.
— Z badań wynika, że pod tym względem tracimy w polskich firmach całe tony — dowodzi Ryszard Stocki.
Prawie cztery tysiące pracowników zapytano o to, czy „różnice zdań oraz odmienne punkty widzenia i nowe podejścia są doceniane”. Negatywnie odpowiedziało 55 proc. respondentów, a pozytywnie jedynie 32 proc. Na pytanie, czy przełożeni zachęcają pracowników do wyrażania własnych opinii w zakresie podejmowanych w przedsiębiorstwie przedsięwzięć, ponad 57 proc. ankietowanych odpowiedziało „nie”. Odmiennego zdania było 35 proc. Wreszcie w konkursowych pytaniach poruszano kwestię możliwości podejmowania przez pracowników decyzji bez konieczności zatwierdzania ich przez zwierzchników. Aż 61 proc. respondentów udzieliło negatywnej odpowiedzi. Tylko 30 proc. może cieszyć się takim „przywilejem”.