Andrzej Domański w rozmowie z Bloomberg News ocenił, że przestrzeń do zwiększania wydatków publicznych w przyszłorocznym budżecie jest ograniczona. „Nie widzę miejsca na żadne 'prezenty', które zwiększyłyby wydatki publiczne w nadchodzącym roku” – powiedział.
Minister odniósł się także do relacji z prezydentem Karolem Nawrockim. Zarzucił mu blokowanie części działań zwiększających dochody budżetu. Chodzi m.in. o zawetowany podatek od nadzwyczajnych zysków firm naftowych i gazowych, który miał pomóc w finansowaniu działań ograniczających wzrost cen paliw.
„Prezydent chce niskich podatków, bardzo wysokich wydatków i niskiego deficytu. To nie działa w ten sposób” – powiedział Domański.
Deficyt ogranicza możliwości rządu
Wypowiedzi ministra pojawiają się po obniżeniu przez Moody’s ratingu Polski o jeden stopień do A3. Agencja wskazała na utrzymujące się osłabienie sytuacji fiskalnej, rosnące zadłużenie i ograniczoną skuteczność polityki fiskalnej. Jednocześnie zwróciła uwagę na znaczenie wyborów parlamentarnych zaplanowanych na listopad 2027 r. dla perspektyw konsolidacji finansów publicznych.
Rosnący deficyt jest związany m.in. z wysokimi wydatkami społecznymi oraz nakładami na obronność. Rząd musi jednocześnie uwzględniać koszty obsługi długu i potrzeby inwestycyjne.
Spór o podatki i przyszłoroczny budżet
W ubiegłym miesiącu rząd zaproponował obniżenie obciążeń podatkowych dla klasy średniej w 2027 r., wskazując jednocześnie na podwyżki wybranych podatków dla firm jako źródło finansowania zmian. Realizacja części planów wymaga jednak współpracy z prezydentem.
Domański odrzucił również sugestie, że osłabienie złotego jest przede wszystkim efektem sytuacji budżetowej. „Moim zadaniem jest martwienie się” – powiedział minister finansów. „Ale na szczęście lekkie osłabienie złotego nie zabije gospodarki”.
Finalny projekt budżetu na 2027 r. ma zostać zatwierdzony przez rząd podczas wtorkowego posiedzenia.
