DomBank ruszy w angielskiej sieci

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 11-02-2008, 00:00

DomBank liczy, że emigracja zarobkowa pomoże w słabszym roku. Chce do niej dotrzeć przez angielskich pośredników kredytowych.

DomBank liczy, że emigracja zarobkowa pomoże w słabszym roku. Chce do niej dotrzeć przez angielskich pośredników kredytowych.

Banki powoli przerzucają się z kredytów mieszkaniowych, które sprzedają się słabiej, na kredyty gotówkowe, które idą coraz lepiej — wynika z najnowszego raportu NBP o rynku kredytowym. DomBank nie może przenieść ciężaru na drugą nogę, bo od początku opiera się na jednej. W grupie Getinu wyspecjalizował się w kredytach mieszkaniowych. Gotówkowymi zajmuje się kto inny.

— Mimo spowolnienia na rynku zakładamy osiągnięcie lepszych wyników niż w 2007 r. — mówi Łukasz Bald, prezes DomBanku, który w 2007 roku pożyczył na kupno nieruchomości 3,2 mld zł, o 44 proc. więcej niż dwa lata temu. Na ten rok plany są skromniejsze — dynamika na poziomie kilkunastu procent. Być może okaże się wyższa, co sugerują dane ze stycznia, który był porównywalny z zeszłorocznym.

— Styczeń i luty są najsłabszymi miesiącami dla hipotek, więc nie gorsza niż w zeszłym roku sprzedaż styczniowa pozwala na umiarkowanie optymistyczne prognozy — twierdzi Łukasz Bald.

Rynek nie jest już jednak taki sam jak przed rokiem. Przede wszystkim nie jest łatwo z finansowaniem akcji kredytowej. DomBank, który nie gromadzi depozytów, musi kupować pieniądz, a ten drożeje.

— Nie przewidujemy problemów z finansowaniem działalności. Emitujemy euroobligacje, a akcja depozytowa Getin Banku przynosi doskonałe wyniki — mówi Łukasz Bald.

Druga zmiana istotna dla banku to spadek popytu na mieszkania, a co za tym idzie — na kredyty. Liczba nabywców maleje, ponieważ dla jednych stały się już zbyt drogie, inni czekają na przecenę . I mogą się nie przeliczyć, bo na sprzedaż trafia coraz więcej lokali kupionych kilka lat temu w celach inwestycyjnych.

— Na całym rynku raczej większych ruchów cenowych nie będzie, natomiast spodziewamy się spadków cen nawet do 15 proc. w niektórych dużych miastach — prognozuje prezes.

Gdzie? Głównie w Krakowie i Trójmieście. Poznań i Wrocław większe przeceny ominą. W Warszawie, w której popyt był, jest i będzie, spadków cen nie należy się spodziewać.

Spadek cen może spowodować większy ruch na rynku nieruchomości, co powinno wpłynąć na sprzedaż kredytów mieszkaniowych. Dom- Bank nie będzie jednak czekał na poprawę koniunktury z założonymi rękami.

— Rozmawiamy z jednym z największych pośredników finansowych w kraju oraz dwiema sieciami działającymi w Wielkiej Brytanii oraz Irlandii. Niebawem nasze kredyty znajdą się w ich ofercie — mówi Łukasz Bald.

Już dzisiaj jedna piąta sprzedaży przypada na emigrację zarobkową na Wyspach Brytyjskich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu