Domokrążcynie boją się internetu

Marcel Zatoński
opublikowano: 23-09-2011, 00:00

Rynek sprzedaży bezpośredniej rośnie. Siłę czerpie z kobiet i kosmetyków

Prawie 2,6 mld zł — takie były w 2010 r. szacunkowe przychody firm zajmujących się sprzedażą bezpośrednią, czyli detalicznym handlem poza sklepami. To mniej więcej tyle, ile w ciągu roku osiągają dwie ogólnopolskie sieci delikatesów razem wzięte. — W całej Europie rynek sprzedaży bezpośredniej rośnie o około 7 proc. każdego roku i takie tempo powinno utrzymać się w następnych latach — mówi Philippe Jacquelinet, prezes Seldii, europejskiego związku firm zajmujących się sprzedażą bezpośrednią. Te firmy to m.in. Amway, Avon, Oriflame i Herbalife. W tym tygodniu w Warszawie firmy stowarzyszone w Seldii zorganizowały okrągły stół dotyczący przyszłości branży. Polska jest dla nich piątym co do wielkości rynkiem w Unii Europejskiej — za Niemcami (gdzie w 2010 r. ich obroty sięgnęły 2,8 mld EUR), Włochami, Francją i Wielką Brytanią. — W Polsce prawie 70 proc. produktów sprzedawanych przez nasze firmy to kosmetyki. To prawie dwa razy więcej, niż wynosi średnia europejska — mówi Mirosław Luboń, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej (PSSB). Powyżej unijnej średniej jest też skala zatrudnienia kobiet — stanowią 90 proc. spośród ponad 875 tys. osób zaangażowanych w sprzedaż bezpośrednią nad Wisłą. Ponad trzy czwarte z nich traktuje sprzedaż bezpośrednią jako dodatkowe źródło dochodu. Zdaniem Edyty Kurek, prezes PSSB, w najbliższych latach rozwinie się sprzedaż bezpośrednia innych niż kosmetyki kategorii produktów. — Duży potencjał tkwi w suplementach diety, produktach do kontroli wagi, pielęgnacji.Społeczeństwo się starzeje, coraz większym problemem jest też otyłość i bezrobocie — rynek sprzedaży bezpośredniej ma odpowiedź na te trendy — mówi Edyta Kurek. Według prezes PSSB, sprzedawcy nie muszą się obawiać dynamicznego rozwoju sprzedaży internetowej. — W internecie nigdy nie będzie można dotknąć produktu, nie ma też osobistego kontaktu z konsultantem, doradcą. Internet nie jest naszym przeciwnikiem: przodujące w informatyzacji Stany Zjednoczone i Japonia to największe rynki sprzedaży bezpośredniej — mówi Edyta Kurek. Wtóruje jej Philippe Jacquelinet. — W internecie można walczyć o klienta tylko ceną, dlatego taka działalność jest o wiele mniej zyskowna od sprzedaży bezpośredniej, gdzie liczą się też osobiste kontakty — mówi prezes Seldii.

11,6 mld EUR

To wartość sprzedaży bezpośredniej w UE w 2010 r.

4,5 mln

Tyle osób jest zaangażowanych w sprzedaż bezpośrednią w UE.

Domokrążcy lepsi od internetu

W 2010 r. firmy sprzedaży bezpośredniej miały 2,6 mld zł obrotów. Napędza je płeć piękna. 8

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu