Domowa izolacja uczy samodzielności

opublikowano: 04-05-2020, 22:00

Gdy pracujesz zdalnie, szef rzadziej patrzy ci na ręce. To dobry moment, aby pokazać, na co cię stać.

Bohaterowie „Skazanych na Shawshank” woleli przebywać wśród innych więźniów, niż trafić do słynnego karceru zwanego „dziurą”. Nie trzeba jednak oglądać filmów o życiu w zakładach karnych, aby wiedzieć, że nie przyszliśmy na świat jako samotnicy. Kilka tygodni zdalnej pracy pokazuje, że izolacja od innych może skutkować spadkiem nastroju. Nawet dla największych introwertyków jest to doświadczenie traumatyczne.

Fot. AdobeStock

— Jeszcze niedawno praca z domu była wymieniana wśród najatrakcyjniejszych świadczeń pozapłacowych. Dziś wiele osób widzi w niej przekleństwo. Dotyczy to zwłaszcza tych, którzy dotychczas zawsze pracowali w biurze — mówi Adam Bodziak, specjalista ds. PR.

Deficyt interakcji społecznych

Wcześniej 42 proc. badanych przez JLL nie korzystało z home office w ogóle albo tylkoraz w miesiącu. Niektórzy źle sobie radzą z brakiem spontanicznych rozmów w firmowej kuchni, co negatywnie wpływa na ich morale. Prawie 80 proc. respondentów jednoznacznie stwierdziło, że odczuwa silną przynależność do swojej firmy, gdy są w biurze, tymczasem wśród zamkniętych w domach wskaźnik ten wynosi 44 proc. Co więcej, 83 proc. ankietowanych pozytywnie ocenia współpracę z kolegami i klientami w biurowej rzeczywistości, natomiast kooperację w warunkach wirtualnych chwali tylko 44 proc. pytanych. Jak pracować z domu i nie zwariować?

Adam Bodziak twierdzi, że za narzekaniem na deficyt nieformalnych interakcji społecznych kryje się często zupełnie inny problem, związany z nieumiejętnością zarządzania czasem i brakiem dyscypliny. Wyszło na jaw, że jesteśmy mało zaradni i sterowani z zewnątrz — tłumaczy.

Poczucie sprawstwa

Zamiast jednak się do tego przyznać, szukamy źródeł złego samopoczucia w izolacji.

— Mieliśmy się za jednostki samodzielne i wolne. A okazuje się, że potrzebujemy ciągłego prowadzenia za rękę: drobiazgowych instrukcji, sztywnych harmonogramów, dopingujących nas współpracowników i szefów, którzy patrzą nam na ręce — mówi Adam Bodziak.

Rozwiązanie widzi we wzięciu pełnej odpowiedzialności za swoje obowiązki, decyzje, plany i wyniki. Tak uwolnimy się od ciągłego rozmyślania o sobie i swoim odosobnieniu.

— Jesteśmy teraz poddani mniejszej kontroli. Potraktujmy to jako szansę, by wreszcie pokazać,na co nas stać. Im większe postępy poczynimy w samodyscyplinie, tym mniej będzie nam doskwierać przymusowa izolacja. Pracując nad sobą, zyskamy też poczucie sprawstwa, czyli przekonanie, że jednak mamy wpływ na swoje życie i karierę — wskazuje Adam Bodziak.

Ratunkiem dla psyche jest też świadomość tymczasowości obecnej sytuacji. Tak jak krnąbrny więzień w końcu wyjdzie z karceru, tak my pewnego dnia wyjdziemy z domów, by pojechać do swoich biur. A home office będzie znów możliwością, a nie przymusem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane