Donald Trump oszczędził Kęty

Kamil Kosiński
11-03-2018, 22:00

Osłabienie dolara jest dla spółki większym problemem niż amerykańskie cła na aluminium.

Kilkanaście milionów Polaków może odetchnąć z ulgą. Amerykańskie cła nie uderzą na razie w ich emerytury. Jeden z najbardziej regularnych płatników dywidend na GPW nadal będzie mógł rozwijać eksport do Stanów Zjednoczonych. Nie ucierpią więc OFE, które zdominowały akcjonariat Grupy Kęty — bo o niej mowa. Tylko Nationale-Nederlanden, Aviva oraz PZU Złota Jesień mają łącznie 44,7 proc. akcji. Biorąc pod uwagę mniejsze OFE i skalę firmy, można śmiało założyć, że zaangażowanych jest w nią pośrednio ponad 16 mln Polaków. Bo to, że nowe składki większości ubezpieczonych już nie płyną do OFE, nie oznacza, że nie ma w nich aktywów wynikających z wcześniejszych wpłat. Wyroby Kęt coraz szerszym strumieniem płyną zaś za ocean. Jeszcze w 2015 r. cały eksport spółki poza Europę wynosił 2 proc. W 2016 r. tylko na Stany Zjednoczone przypadało 7 proc. sprzedaży, w pierwszym półroczu 2017 r. — kolejny punkt procentowy więcej w połączeniu ze wzrostem przychodów.

Nic więc dziwnego, że sama zapowiedź Donalda Trumpa nałożenia nowych ceł na import aluminium poskutkowała ponad 3-procentową przeceną akcji Kęt na pierwszej sesji, na której GPW mogła na to zareagować. Gdy cła zostały już wprowadzone, spółka odetchnęła z ulgą. — Nie zakładamy, by cła w jakimś większym stopniu wpłynęłyna naszą działalność. Uderzą głównie w dostawców surowego aluminium, ewentualnie półfabrykatów typu wlewki czy blachy. My sprzedajemy do Stanów Zjednoczonych elementy do instalacji fasad i one nie będą podlegały ograniczeniom celnym — zapewnia Michał Malina, odpowiedzialny za relacje z inwestorami w Grupie Kęty. Jakub Szkopek, analityk mBanku, też nie widzi problemu w samych cłach. Zastanawia się jednak, jak wpłyną na zmianę sytuacji rynkowej na Starym Kontynencie.

— Aluminium, które nie popłynie za ocen, prawdopodobnie zostanie w Europie i zwiększy konkurencję. Jest to niekorzystne dla spółki. Z drugiej strony obniżą się koszty produkcji, co jest korzystne — mówi Jakub Szkopek.

Komu mają pomóc cła

Niewrażliwość Kęt na nowe posunięcie Donalda Trumpa zdają się potwierdzać dokumenty amerykańskiego Departmentu Handlu i firmy National Economic Research Associates z czasów pierwszych przymiarek do wprowadzeniaceł. Ewidentnie mowa w nich o wyrobach mało przetworzonych i zamykaniu hut. Z 23 zakładów tego typu, jakie działały w końcu XX w., do listopada 2017 r. przetrwało osiem należących do takich firm, jak Alcoa, Century Aluminium czy Magnitude 7 Metals. Normalnie pracował jednak tylko jeden zakład Alcoi i jeden Century Aluminium. Dodatkowo jeden zakład Century działał w ograniczony sposób. Reszta była „tymczasowo” zamknięta. Cła mają też wesprzeć ulokowane w Stanach Zjednoczonych zakłady wstępnego przetwarzania aluminium należące do takich firm, jak Aleris, Arconic, Kaiser Aluminium oraz indyjskie Hindalco (w Stanach Zjednoczonych działa jako Novelis), holenderskie Constellium czy norweska Sapa Extrusions.

Cień niepewności

Na pierwszy rzut oka Kęty nie prowadzą działalności konkurencyjnej wobec amerykańskich zakładów, choć w dokumentach przewija się wątek profili aluminiowych,które Kęty wykorzystują w swoich produktach fasadowych.

— Obrót międzykontynentalny profilami jest niewielki, gdyż są kłopotliwe w transporcie. Można powiedzieć, że wraz z nimi wozi się dużo powietrza. Blachy i wlewki to już inna sprawa. My sprzedajemy za ocean kompletny panel fasadowy, czyli nie tylko kształtownik, ale element fasady ze szkłem, okuciem i uszczelkami. Udział kosztów profilu w całym takim panelu nie przekracza 20-25 proc. Głównym kosztem jest prefabrykacja i szkło, więc nawet gdyby profile zostały objęte 10-procentowym cłem, to oznaczałoby to podniesienie ceny całego wyrobu o 2-2,5 proc. Nie jest to dla nas wielki problem, bo wraz z wprowadzeniem ceł wzrośnie koszt produkcji w Stanach Zjednoczonych — wyjaśnia Michał Malina.

— Co do gotowych wyrobów, to sytuacja może stać się nieprzewidywalna, ale na razie nie zakładam istotnej eskalacji wojny celnej. Jeśli w wyniku ceł wzrosną w Stanach Zjednoczonych ceny aluminium nieprzetworzonego, to większy problem będą mieli amerykańscy konkurenci Kęt. Ta grupa może naciskać na wprowadzenie wyższych ceł na produkty przetworzone. Na razie jednak dla Kęt większym problemem jest ostatnie osłabienie dolara. Spółka zaczęła zdobywać większe kontrakty na rynku nowojorskim w czasie, gdy cena dolara zbliżała się do 4 zł — komentuje Dominik Niszcz, analityk Raiffeisena. Obecnie dolar kosztuje około 3,40 zł. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Donald Trump oszczędził Kęty