Donald Tusk tęskni za PRL

Budowa państwowej sieci składów węgla – to najnowszy pomysł premiera. A co potem, państwowe piekarnie, sklepy, firmy odzieżowe? To już było Panie Premierze, są lepsze pomysły.

Miesiąc temu premier Donald Tusk zdiagnozował problem z polskim węglem.
„Węgiel jest drogi na składzie, mimo że relatywnie tani na zwałach w kopalni. Gdzieś po drodze jego cena rośnie geometrycznie” 
Dość szybko znalazł receptę.

Donald Tusk, fot. Bloomberg
Zobacz więcej

Donald Tusk, fot. Bloomberg

— Dyskutowaliśmy nad projektem utworzenia państwowych składów węgla. Będziemy pracowali nad tym, czy będzie to nowa struktura, czy oparta na tych spółkach, które do tej pory zajmowały się handlem węglem. Handel węglem powinien być poddany pewnym regulacjom — mówi szef rządu w piątkowym „Pulsie Biznesu”.

Czyli podatnicy mają się zrzucić na zbudowanie ogólnokrajowej sieci dystrybucji węgla, która będzie konkurencją dla prywatnych dystrybutorów. W zamyśle ma mieć niższe ceny, co oznacza, że albo będzie lepiej zarządzana niż prywatni dystrybutorzy albo będzie dotowana przez podatników. Tego drugiego komentować nie trzeba – nie dość, że podatnicy co roku dorzucają miliardy do górniczych emerytur, że skredytowali Kompanię Węglową (odroczenie płatność ZUS) to jeszcze mieliby się zrzucać na sieć sprzedaży węgla. Absurd. Z kolei pierwszy scenariusz oznacza, że premier wierzy, że państwowy właściciel lepiej zarządzany niż prywatny. Przeczy to większości analiz, które jasno dowodzą, że na ogół jest odwrotnie.

Nie odbieram rządowi prawa do regulowania rynku i jeśli dostrzega problem z ceną węgla to powinien interweniować. Nie wiem na którym etapie cena węgla skacze, ale mamy przecież UOKiK, kierowany przez zaufanego pracownika premiera, który może łańcuch prześwietlić pod kątem ewentualnych nieuczciwych praktyk czy zmów.

Najlepszą metodą do obniżania cen jest stymulowanie konkurencji, a nie wprowadzane państwowego konkurenta – jakoś do drastycznego spadku opłat za komórkę czy internet nie trzeba było powoływać państwowego operatora, wystarczyło umożliwienie kilku firmom wejście na rynek i zadbanie, by miały szanse w rywalizacji z gigantami. Darmowe konta bankowe nie pojawiły się z inicjatywy państwowego PKO BP, lecz z agresywnej walki mniejszych banków. Spadku cen polis komunikacyjnych OC nie zawdzięczamy kontrolowanemu przez państwo PZU, lecz desperackim próbom zdobycia rynku przez małych ubezpieczycieli. Ceny podróżowania nie spadła dzięki LOT i PKS-om, lecz dzięki wejściu tanich linii: Wizz Air, Ryanair czy Polski Bus. Przykłady można mnożyć. Premier uważa, że zamiast stymulować prywatną przedsiębiorczość trzeba powołać państwowego sprzedawcę węgla, bo będzie lepszy i tańszy. Rozumiem, że kolejnym krokiem będzie powołanie sieci państwowych piekarni, zakładów mięsnych (wszak chleb i mięso drożeją), potem firm odzieżowych, browarów, producentów aut… a na końcu sieci sklepów, by na pewno ceny były stabilne. To już było, Panie Premierze. W słusznie minionym systemie, nie wracajmy tam. 



© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Donald Tusk tęskni za PRL