Dopiszmy jeszcze zniesienie Senatu

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2015-07-01 22:00

Głosowanie zarządzone na 6 września ma charakter tragikomicznej przepychanki partyjnej przed wyborami parlamentarnymi

Niedzielne referendum w Grecji ma znaczenie naprawdę strategiczne, ponieważ wynik realnie rozstrzygnie o pozostaniu tego państwa w Eurolandzie lub ponownym wprowadzeniu drachmy. U nas natomiast powszechne głosowanie zarządzone na 6 września ma charakter tragikomicznej przepychanki partyjnej przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się prawdopodobnie 18 października.

Grzegorz Kawecki

Prezydent Bronisław Komorowski dół psychiczny po pierwszej turze wyborów odreagował wymyśleniem w nocy 10/11 maja referendalnego absurdu. Owa cudowna broń nic mu nie dała 24 maja, zatem po porażce powinien się honorowo wycofać. Niestety, brnie w referendalną hucpę wspólnie z Platformą Obywatelską, która uczepiła się trzech pytań jako wyborczej tratwy ratunkowej. Prawo i Sprawiedliwość wymyśliło kontratak równie chytry, co niewykonalny.

Kandydatka na premiera Beata Szydło zaproponowała dopisanie trzech innych pytań, oczywiście zdając sobie sprawę, że nie ma na to żadnych szans. Odpór i prezydenta, i PO, trzymającej większość w obu izbach parlamentu, był zdecydowany. Prawna możliwość skorygowania treści referendum z 6 września rzecz jasna istnieje, ale musiałoby to nastąpić szybko, najpóźniej około 10 lipca, albowiem pierwsza ważna czynność z kalendarza referendalnego upływa 28 lipca.

Ciekawe jest zestawienie konkretnej treści obu trójek pytań. Prezydenckie, które znajdą się na kartach do głosowania 6 września, brzmią następująco:

1. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu?

2. Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?

3. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?

Pytania PiS-owskie, których 6 września na kartach na pewno nie będzie, brzmią tak:

1. Czy jest Pani/Pan za przywróceniem powszechnego wieku emerytalnego wynoszącego 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn?

2. Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego systemu funkcjonowania Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe?

3. Czy jest Pani/Pan za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków?

Czy problem objęty którymkolwiek z nich spełnia konstytucyjny warunek „szczególnego” znaczenia dla państwa? Ocena jest subiektywna, polityczna, wręcz osobista. Dyspozycyjni tzw. konstytucjonaliści wyrażają opinie w zależności od tego, która partia je zamawia. Ja na przykład uważam, że cała szóstka pytań nie spełnia konstytucyjnego warunku i w ogóle się nie nadaje do poddania pod powszechne głosowanie.

Bardzo chętnie widziałbym natomiast naprawdę ustrojowe pytanie: Czy jest Pani/Pan za zniesieniem Senatu? Tak, tak, déją vu jest całkowicie zamierzone, tak brzmiało (z formułą „czy jesteś”) pierwsze pytanie tzw. referendum ludowego z 30 czerwca 1946 r. Wtedy komuniści musieli wynik sfałszować, obecnie natomiast głosujący całkowicie dobrowolnie Polacy większością 95 proc. głosów skasowaliby drugą izbę, absolutnie nikomu — poza samymi senatorami — niepotrzebną w III Rzeczypospolitej unitarnej, a nie federalnej.