Dopóki NG2 parę ma

  • Anna Pronińska
30-08-2012, 00:00

Obuwnicza spółka nie boi się nowych rynków i zapowiada ich szybki podbój. Rywale czują się tam silni.

Musimy iść do przodu, dopóki mamy parę — tak Dariusz Miłek, właściciel i prezes giełdowego NG2 (m.in. marka CCC), mówi o planowanym skoncentrowaniu sił na ekspansji na rynkach czeskim, słowackim i węgierskim.

— Za trzy i pół roku chcemy być największą firmą obuwniczą w tych krajach. Do 2015 r. chcemy powiększyć powierzchnię sklepów własnych i franczyzowych o 150 tys. mkw. (z tego 30 proc. to franczyza). Oznacza to, że zwiększy się ona o 80 proc., a przychody podwoją się do tego czasu wobec tych z 2012 r. — mówi Piotr Nowjalis, dyrektor finansowy NG2.

Konkurent ostrzega…

Na ekspansję zagraniczną spółka planuje wydać około 100 mln zł do 2015 r. (koszt otwarcia jednego sklepu CCC to 1000 zł na 1 mkw.).

— Nie boimy się otwierać sklepów w Rosji czy Rumunii. Widzę potencjał na Węgrzech dla 100 sklepów CCC, podobnie w Czechach, a na Słowacji na około 45. Tam będziemy stawiać na własne placówki. W Rumunii mogłoby powstać 200 salonów franczyzowych. Do końca roku otworzymy 10 salonów — mówi Dariusz Miłek. Na wszystkich tych rynkach od lat obecny jest największy konkurent NG2 — niemiecki Deichmann.

— Jesteśmy liderem na Węgrzech i w Rumunii. Firmie mającej 100-letnią tradycję i 30-letnie doświadczenie w ekspansji łatwiej jest wchodzić na nowe rynki — mówi Wojciech Normand, wiceprezes Deichmanna-Obuwie. Uważa, że rynki na których skoncentruje się NG2, nie należą do łatwych i odczuwają kryzys.

— Mieliśmy wzrost sprzedaży na Węgrzech, w Rumunii nie. Na lekkim plusie jesteśmy w Słowacji i Czechach — mówi Wojciech Normand. Przypomina, że w Rumunii nie ma rozwiniętej infrastruktury handlowej.

— Wiele firm ma kapitał inwestycyjny i organizacyjny by rozwijać się na zagranicznych rynkach, ale zwykle w najlepszych lokalizacjach nie ma już wolnej powierzchni. Chcąc osiągnąć odpowiedni wolumen otwarć sklepów trzeba brać powierzchnie tam, gdzie one są. A zatem w słabszych lokalizacjach — uważa Wojciech Normand.

…ale zaprasza

Mimo to prezes Deichmanna sądzi, że w tych krajach jest miejsce dla co najmniej dwóch firm obuwniczych, jak Deichmann i NG2. Jednak giełdowej spółce przyjdzie się zmierzyć także z innymi znanymi graczami.

— Czechy, Węgry i Rumunia to zawsze były obszary austriackiego Humanica, który oprócz obuwia dyskontowego ofertuje także asortyment z wyższej półki cenowej. Na tych rynkach ta firma była aktywna z racji bliskości geograficznej oraz kulturowej i ma tam mocną pozycję. W Czechach i na Słowacji silna jest obuwnicza Bata — wylicza wiceprezes Deichmanna.

OKIEM EKSPERTA

Trzeba pokory

BARTOSZ ARENIN

zarządzający Copernicus Capital TFI

Przy takiej ekspansji trzeba być pokornym, bo każdy z rynków ma różną specyfikację i nie zawsze wejście z uniwersalną kolekcją okaże się trafione. NG2 nie ma dużego doświadczenia w ekspansji zagranicznej i do tej pory nie do końca realizowało zagraniczne plany. Dlatego do zapowiedzi NG2 podchodzę krytycznie i zachowawczo. Trzeba jednak oddać spółce, że ma doświadczenie, jeśli chodzi o wybór lokalizacji czy negocjowanie stawek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dopóki NG2 parę ma