Doradcy z licencją MS mogą odciążyć sąd

opublikowano: 26-04-2020, 22:00

System postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych może niebawem czekać paraliż. Już w 2019 r. przybyło ich 40 proc.

Praktycy prawa upadłościowego zrzeszeni w Krajowej Izbie Doradców Restrukturyzacyjnych (KIDR) oraz z Sekcji Prawa Upadłościowego i Restrukturyzacyjnego (INSO) Instytutu Allerhanda pracują nad propozycjami zmian w prawie, których celem jest usprawnienie systemu sądowego w sprawach o upadłość i restrukturyzację. Szukają pomysłów na to, aby zapewnić mu ciągłość funkcjonowania i żeby mógł szybciej odpowiadać na potrzeby dłużników i wierzycieli. Ich zdaniem może temu sprzyjać np. przeniesienie części obowiązków sądów upadłościowych na doradców restrukturyzacyjnych mających licencje Ministerstwa Sprawiedliwości (MS).

— Obecny system należy usprawnić przede wszystkim organizacyjnie. Sądy trzeba odciążyć. Do dyspozycji jest obecnie ok. 1,4 tys. działających w kraju licencjonowanych doradców restrukturyzacyjnych, a ich liczba wciąż rośnie. To przede wszystkim oni powinni na pierwszej linii pomagać przedsiębiorcom w przeprowadzaniu szybkich i sprawnych postępowań restukturyzacyjnych — wyjaśnia radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Karol Tatara, prodziekan KIDR ds. Legislacji i wiceprzewodniczący Sekcji INSO Instytutu Allerhanda.

Zwraca uwagę, że działalność tych doradców jest nadzorowana przez ministra sprawiedliwości. Efekt ich pracy, czyli układy zawierane z wierzycielami, będą weryfikowane przez sady pod kątem zgodności z prawem. Jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby ulepszenie istniejącego postępowania o zatwierdzenie układu, którego główna część ma charakter pozasądowy.

— System musi być sprawny, bo jego celem jest ochrona całej gospodarki, a nie poszczególnych uczestników, czyli konkretnych dłużników lub wierzycieli — podkreśla Karol Tatara.

Prace nad rekomendacjami zmian w prawie podjęto w izbie i instytucie z uwagi na niewydolność organizacyjną obecnego systemu upadłości i restrukturyzacji sądowej w obliczu rozpoczynającego się spowolnienia gospodarczego. Już teraz połowa polskich firm zgłasza problemy z płynnością, a w przemyśle problem opóźnień płatności sygnalizuje 70 proc. — wynika z badań przeprowadzonych przez ośrodek analityczny SpotData, CBM Indicator i PwC. Zjawisko w najbliższym czasie może się pogłębić i przyczynić do gwałtownego zwiększenia liczby postępowań. Istnieje ryzyko paraliżu sytemu sądowego.

Już w ubiegłym roku znacząco — bo o 40 proc. — zwiększyła się liczba takich spraw. Wzrosła też (o 23 proc.) liczba postępowań w toku. Powodem był lawinowy wpływ upadłości konsumenckich. Karol Tatara podkreśla, że w Polsce działa tylko 30 sądów upadłościowych, z czego 12 zawodowych wydziałów zajmuje się sprawami wyłącznie upadłościowymi i restrukturyzacyjnymi. Instytucje te zatrudniają 200 sędziów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane