Dorobek szczytu będzie iluzoryczny

Jacek Zalewski
opublikowano: 2009-12-16 00:00

Dwa dni przed zakończeniem ONZ-owskiej konferencji klimatycznej COP15 w Kopenhadze bardzo wiele wskazuje, że sprawdzi się teza, którą stawiam od pierwszego komentarza. 18 grudnia jakiś dokument zostanie oczywiście przyjęty, ale w formule bardzo ogólnej i wypranej z konkretów. Wygasający za dwa lata protokół z Kioto pozostanie dla Kopenhagi świetlanym i niedoścignionym wzorcem skuteczności. Negocjatorzy ze 192 państw jeszcze usiłują gorączkowo przygotować wersję, którą zechcą przyjąć zjeżdżający się na zakończenie COP15 szefowie państw i rządów. Jednak przypomina to problem kwadratury koła.

Świat oczekuje po konferencji w Kopenhadze przyjętego przez wszystkich uczestników zobowiązania, o ile w ciągu najbliższej dekady miałaby zostać zmniejszona emisja dwutlenku węgla do atmosfery. Ale żadna uzgodniona liczba nie zostanie przyjęta i wszyscy rozjadą się ze swoimi stanowiskami. Unia Europejska w ubiegłym tygodniu wyszła przed szereg i ambitnie ogłosiła zamiar redukcji aż 30-procentowej, ale warunkowo. Inne przemysłowe potęgi nie podjęły tematu, zatem nasza wspólnota chyba zrewiduje swoją deklarację. Bardzo realne jest zebranie się w Kopenhadze na ekstra posiedzeniu Rady Europejskiej.

Gdy nie wiadomo o co chodzi, to oczywiście o pieniądze – w tym wypadku gigantyczne. Państwa rozwijające się zarzucają bogatym, że nie tylko nie chcą one wziąć na siebie poważnych zobowiązań, ale próbują przeforsować mechanizm finansowy przerzucający koszty na biedniejszych. W związku z tym w końcowym dokumencie trudno spodziewać się konkretnych kwot nie tylko emisyjnych, ale również finansowych.