Dorszy wciąż mało

Mira Wszelaka
opublikowano: 2004-12-07 00:00

Bruksela ponownie zaproponowała ostre cięcia połowów dorszy na Bałtyku. Krajowi rybacy protestują.

Nowa propozycja Brukseli dotycząca kwot połowowych jest dla polskich rybaków nie do zaakceptowania. Komisja Europejska (KE) co prawda zarzuciła pomysł podziału Bałtyku na dwie strefy, ale niewiele to pomogło w uratowaniu limitu na dorsze. Bruksela proponuje ograniczenie połowów do 8,5 tys. ton rocznie w 2005 r. Do tej pory krajowi rybacy korzystali z limitu 16 tys. ton rocznie.

Balon próbny

Co ciekawe, stosowny dokument trafił do departamentu rybołówstwa w polskim resorcie rolnictwa drogą półoficjalną. Ta jedyna nowa propozycja Brukseli odbierana jest jako balon próbny, który ma wysondować gotowość polskiej strony do kompromisu.

— Ta propozycja jest dla nas nie do zaakceptowania. Obawiamy się jednak, że to właśnie ona będzie poddana pod głosowanie na radzie ministrów, odpowiedzialnych za rybołówstwo, która zbierze się 14 i 15 grudnia w Brukseli. Ministrowie przyjmą ją pod pretekstem braku czasu na negocjacje, co najwyżej lekko zmieniając. Nie mogą przecież rozjechać się bez ustalenia limitów na 2005 r. — komentuje Marek Gzel, sekretarz Stowarzyszenia Armatorów Rybackich.

Wtóruje mu Maciej Dlouhy, wiceprezes Krajowej Izby Producentów Ryb.

— Wartość obecnego limitu sięga 100 mln zł. Jego obcięcie o blisko połowę spowoduje duże straty — mówi Maciej Dlouhy.

— Idąc na kompromis, możemy zrezygnować co najwyżej z jednej tony — deklaruje Marek Gzel.

Rozgrywka finałowa

Przedstawiciele obu organizacji już spotkali się z urzędnikami resortu rolnictwa, by wypracować strategię obrony obecnego limitu.

Po poprzednim posiedzeniu rady ministrów państw UE Polska, Litwa, Łotwa i Estonia zgłosiły zastrzeżenia do proponowanego przez Brukselę podziału Bałtyku i kwot połowu dorszy. KE postanowiła więc do końca listopada opracować nowy projekt.