Nawet doświadczeni beneficjenci przyznają, że o dofinansowanie wcale nie łatwo. Mimo to, gdy raz dostali wsparcie, zabiegają o kolejne dotacje.
Zmagania o unijne fundusze pomocowe to dla wielkopolskiej spółki Danko, zaliczanej do krajowych liderów branży rolnej, chleb powszedni. Firma uzyskała już dotację z funduszu Phare 2001, teraz ubiega się o środki z unijnych funduszy strukturalnych.
Nie jest łatwo
Karol Marciniak, prezes Danko, zdaje sobie sprawę z tego, że pomyślne sfinalizowanie procedury związanej z pozyskaniem nowych dotacji nie będzie łatwe.
— Ta procedura jest bardzo szczegółowa i absorbująca. Zabiegamy łącznie o 390 tys. zł z 2 linii pomocowych, adresowanych do sektora rolnego. Ta kwota stanowi w przybliżeniu 10 proc. nakładów inwestycyjnych, które zamierzamy ponieść w 2005 r. Ale co tu dużo mówić, procedura raczej zniechęca, niż zachęca do starania się o unijne środki — twierdzi Karol Marciniak.
To nieco zaskakująca ocena w ustach człowieka, którego firma już raz dostała dotację z funduszu przedakcesyjnego Phare 2001 i na stałe korzysta z usług wyspecjalizowanej firmy doradczej.
Na technologię
— Z Phare dostaliśmy 90 tys. zł, które przeznaczyliśmy na zakup nowych maszyn. Teraz ewentualną unijną dotację zamierzamy spożytkować na kupno maszyny polowej do produkcji kiszonek i płyt obornikowych — wyjaśnia prezes Danko.
Spółka liczy, że uda się jej zamknąć procedurę aplikacyjną w 2005 r.
— Jeśli się nie uda, nie będziemy rozdzierać szat, poradzimy sobie bez unijnych pieniędzy, a planowane inwestycje i tak zrealizujemy — uspokaja Karol Marciniak.
Można mu wierzyć, bo Danko (pełna nazwa firmy brzmi Danko Hodowla Roślin) to modelowo prowadzona spółka rolna. W tym roku firma, której podstawowym profilem działalności jest hodowla nowych odmian zbóż, została laureatem Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP w kategorii „Najlepsze gospodarstwo rolne”. Pozycję Danko na rynku rolnym potwierdza 7 medali przyznanych jej podczas targów rolno-spożywczych — Polagra. W pracy hodowlanej spółka posługuje się najnowocześniejszą technologią i uczestniczy w ponad 30 projektach naukowych i badawczych zarówno krajowych, jak i międzynarodowych. Na cele badawcze, unowocześnianie laboratoriów a także inwestycje w dziale nasiennym firma przeznacza w całości środki pochodzące z rosnących z roku na rok zysków. Odmiany z Danko stanowią ponad 80 proc. rynku pszenżyta w Polsce. Spółka mająca swoją siedzibę w Choryni pod Kościanem od wielu lat sprzedaje z powodzeniem szereg swoich odmian w 16 krajach Europy.