Na finiszu indeks największych amerykańskich blue chipów Dow Jones IA drożał o 0,59 proc. wspinając się na nowy, historyczny szczyt, trzeci raz w tym tygodniu. Niestety dwa pozostałe indeksy nie spełniły pokładanych w nich nadziei. Szerszy wskaźnik S&P500 zakończył dzień na „zero”. Z kolei technologiczny Nasdaq Composite stracił ostatecznie 0,23 proc.
Bezsprzecznie entuzjazm wśród handlujących akcjami wywołany został zweryfikowanym raportem o dynamice wzrosty największej gospodarki świata w okresie marzec-czerwiec br. Pierwotne oszacowanie tempa wzrostu PKB zostało skorygowane wyraźnie w górę z 2,8 do 3,0 proc. w ujęciu annualizowanym. Pomógł znaczący wzrost wydatków konsumenckich. Taki odczyt zwiększa szansę na uniknięcie przez gospodarkę potencjalnej recesji. Podnosi też prawdopodobieństwo tzw. miękkiego lądowania.
Dodatkowym impulsem propopytowym okazał się też raport z rynku pracy. Liczba tzw. nowych bezrobotnych spadła, choć nieznacznie, ale okazał się niższa niż zakładano.
Po czwartkowej porcji danych, inwestorzy z niecierpliwością wyczekiwać będą na piątkowy raport o dochodach i wydatkach Amerykanów, obejmujący bardzo istotny z punktu widzenia władz monetarnych wskaźnik PCE (osobistych wydatków konsumentów na dobra trwałe, nietrwałe i usługi). Prognozowane jest przyspieszenie tego indeksu inflacji do 0,2 proc. w lipcu w ujęciu miesięcznym i 2,6 proc. rok do roku.
Dane te mogą dać jakieś wskazówki na temat przyszłych kroków władz monetarnych w kontekście zapowiadanej od dłuższego już czasu obniżki stóp procentowych. Rynek nadal obstawia z niemal 100 proc. pewnością, że FOMC obniży koszty finansowania zewnętrznego już podczas wrześniowego posiedzenia.
W gronie 11-tu głównych sektorów wchodzących w skład indeksu S&P500 rosła wycena dziewięciu, a szczególnie dobrze prezentowały się branże energetyczna i przemysłowa.
Czwartkowej zwyżce nie przeszkadzała przez długi czas przecena udziałów Nvidii. Traciły one momentami ponad 6 proc. na wartości na fali rozczarowania inwestorów wynikami lidera segmentu technologii rozwoju sztucznej inteligencji. I choć de facto rezultaty za II kwartał były lepsze niż spodziewali się analitycy z Wall Street, inwestorzy liczyli na kolejną „petardę”.
Przez dłuższy czas korekta notowań giganta nie pociągała za sobą w dół walorów innych producentów chipów i związanych z rozwojem AI. Niestety na finiszu okazała się jednak ostatecznie kula u nogi doprowadzając do szerszej sprzedaży akcji high-tech.
Powody do zadowolenia mieli akcjonariusze Apple. Udziały „jabłuszka” zakończyły sesję zwyżka o blisko 1,5 proc., a aprecjacja znalazła impuls w bardzo pozytywnej ocenie wydanej przez analityków Citigroup.
