Indeksy amerykańskich rynków akcji rosły w czwartek. Pomogły w tym dobre dane makro, szczególnie zaskakujący spadek liczby tzw. nowych bezrobotnych. Dla Średniej Przemysłowej Dow Jones był to już 10. wzrost z rzędu. Tak długa seria zwyżek nie zdarzyła się od listopada 1996 roku. Analitycy zwracają jednak uwagę, że w trakcie ostatnich sesji spada wolumen handlowanych akcji, czego nie było 17 lat temu. Spadek wolumenu widać także na rynku Nasdaq. Inwestorzy obawiają się korekty a bliskość historycznego maksimum S&P500 działa jak poziom oporu. W pierwszej fazie czwartkowej sesji indeks zbliżył się na mniej niż 4 punkty do szczytu. Pod koniec sesji popyt ożywił się ponownie ale udało się zredukować dystans do ok. 2 pkt.

Na zamknięciu sesji rosła wartość indeksów wszystkich 10 głównych segmentów S&P500. Najmocniej drożały akcje spółek z segmentu energii (1,3 proc.). Ropa zdrożała do 93 USD, a cena gazu poszła w górę o prawie 4 proc. po wiadomości o spadku jej zapasów w USA. Mocniej niż rynek rosły także indeksy spółek IT i świadczących usługi telekomunikacyjne (0,7 proc.). Najsłabsze były segmenty „defensywne”: użyteczności publicznej i ochrony zdrowia (po 0,2 proc.) i dostawcy dóbr codziennego użytku (0,15 proc.). Na zamknięciu drożało prawie 80 proc. spółek z S&P500 i 75 proc. z Nasdaq 100. Z 30 blue chipów ze DJIA zdrożały 23. Najmocniej rosły kursy gigantów IT: Hewlett-Packarda, IBM oraz banku JP Morgan. Najmocniej staniały akcje producenta ciężkiego sprzętu budowlanego Caterpillar, koncernu farmaceutycznego Merck i największej w USA sieci sklepów z artykułami budowlano-montażowymi Home Depot.