Dr Irena Eris zadba o cerę Azjatek

Alina Treptow
opublikowano: 2012-01-16 00:00

Producent kosmetyków szykuje się do podboju Dalekiego Wschodu, m.in. Tajwanu i Chin

Dr Irena Eris — w Polsce tej marki przedstawiać nie trzeba. Znana rodzimym konsumentom od blisko 30 lat rusza na podbój rynków azjatyckich. Jak tłumaczy Henryk Orfinger, prezes firmy kosmetycznej, a prywatnie mąż Ireny Eris, w Polsce karty zostały już rozdane. Dlatego wzrok trzeba kierować dalej.

— Na naszym rynku, w przeciwieństwie do azjatyckich, nie można już liczyć na skokowe zwyżki. W niektórych krajach Azji już jesteśmy, m.in. na Tajwanie, w Hongkongu i Korei Południowej. Do Chin i Malezji planujemy niedługo wejść — zapowiada Henryk Orfinger.

Egzotyczne gusty

Zdaniem Urszuli Pierzchały, wiceprezes Miraculum, które od niedawna sprzedaje produkty w Chinach, konkurenta czeka dużo pracy przy dostosowywaniu oferty do wymagań azjatyckich klientek.

— Mają inne oczekiwania, np. szukają produktów wybielających, a nie jak Polki — samoopalających. Preferują inne zapachy i kompozycje ziołowe. Warto jednak zauważyć, że kosmetyki z Europy są dobrze postrzegane w tamtym regionie — zaznacza Urszula Pierzchała.

Maciej Dworak z warszawskiej Polfy zwraca uwagę, że azjatyckimi rynkami, ze względu na ich ilościowy potencjał, zaczyna interesować się coraz więcej producentów. Nic więc dziwnego, że najbardziej rozpoznawalna polska marka kosmetyczna również zdecydowała się spróbować sił w Azji. Obecnie rynkiem eksportowym nr 1 Dr Ireny Eris jest Ukraina, gdzie producent ma spółkę dystrybucyjną. W czołówce są też Niemcy, Rosja i USA. W Stanach Zjednoczonych firma sprzedaje produkty do gabinetów kosmetycznych. Udział eksportu w jej przychodach wynosi obecnie tylko 10 proc., jednak w ciągu najbliższych dwóch lat znacznie się zwiększy.

— Zakładamy, że rynki zagraniczne będą generowały 30 proc. obrotów — informuje Henryk Orfinger.

Spółka nie zaniedbuje jednak rozwoju na rodzimym rynku. Obecnie realizuje inwestycje, których wartość przekracza 70 mln zł. Za 50 mln zł buduje kolejny (trzeci) hotel SPA w Polanicy-Zdroju i rozbudowuje zakład produkcyjny w Piasecznie.

— Hotel zostanie oddany do użytku w 2014 r. Będzie miał 75 pokoi, dwa baseny, centrum z saunami oraz instytut kosmetyczny Dr Ireny Eris z ponad 20 gabinetami — zapowiada Henryk Orfinger. W piaseczyńskiej fabryce jedne inwestycje się kończą, kolejne zaczynają. Obecnie trwa rozbudowa, która pochłonie ponad 20 mln zł.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zostanie zakończona do końca 2012 r. Oba projekty Dr Irena Eris sfinansuje kapitałami własnymi i kredytami. Giełdzie i inwestorom mówi „nie”. Na razie.

— Jesteśmy niezależni i daje nam to wolność w podejmowaniu decyzji. Choć jeśli pojawi się pomysł wymagający dodatkowego finansowania, rozważymy pozostałe opcje — mówi Henryk Orfinger.

Powoli do przodu

Spółka będzie inwestowała też w kolejne instytuty kosmetyczne, których obecnie ma ponad 20, w tym 16 we franczyzie. W ciągu 2-3 lat dołączy do nich co najmniej 10 placówek, których uruchomienie pochłonie kolejnych kilka milionów złotych. Prezes ma nadzieję, że koniunktura będzie już wówczas sprzyjająca. Od zeszłego roku rynek kosmetyczny jest na minusie i, zdaniem Henryka Orfingera, 2012 r. również może nie być dla branży łaskawy. — Teorii wyjaśniających spadki na rynku jest wiele. Po pierwsze, klienci coraz częściej sięgają po tańsze kosmetyki. Po drugie, to sami producenci zepsuli rynek — działy sprzedaży drastycznie obniżały ceny i dawały klientom darmowe produkty. Teraz musimy ponieść konsekwencje — twierdzi Henryk Orfinger. Jego zdaniem, w trudnym roku Dr Irena Eris poradziła sobie całkiem dobrze, choć daleko jej do kilkudziesięcioprocentowych zwyżek Ziai i Oceanika. — W 2011 r. urośliśmy o 2,5 proc. Przychody wyniosły 225 mln zł, przy rentowności netto na poziomie około 8 proc. — mówi Henryk Orfinger.

Sukcesja u Orfingerów

Dr Irena Eris jest kolejną spółką, w której szykują się zmiany pokoleniowe. Jak zapowiada Henryk Orfinger, za kilka lat rządy w rodzinnym biznesie przejmie jego starszy syn — Paweł Orfinger, zasiadający obecnie w radzie nadzorczej spółki. O tym, że synowie znanych biznesmenów przymierzają się do przejęcia pałeczki, „PB” pisał w grudniu 2011 r. Przykłady? Tobias Solorz przejmie stery w Polkomtelu, a Sebastian Kulczyk w Kulczyk Investments.

Konferencja „BRAND Design & Development”

Więcej o roli marki jako jednego z najważniejszych aktywów firmy i równocześnie narzędzi w zdobywaniu przewagi konkurencyjnej dowiedzą się Państwo podczas konferencji „BRAND Design & Development”, organizowanej przez Informedia Polska 28-29 lutego w Warszawie. Szczegółowe informacje: konferencje. pb.pl, tel. 22/333 97 77.