Drobni inwestorzy wrócili z przytupem

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2020-08-06 22:00

Inwestorzy indywidualni podwoili w I półroczu 2020 udział w obrotach na głównym rynku. Zdominowali też NewConnect.

GPW przedstawiła wyniki ankiety wśród brokerów, dotyczącej udziału inwestorów w obrotach. I półrocze 2020 stało pod znakiem skoku zainteresowania giełdą ze strony inwestorów indywidualnych. Ich udział w obrotach na rynku głównym wyniósł 22 proc., co oznacza wzrost o 9 pkt proc. r/r i o 11 pkt proc. w porównaniu z II półroczem 2019. Po raz ostatni tak duży udział zanotowano w II półroczu 2009. Wówczas wyniósł 26 proc., ale w liczbach bezwzględnych oznaczało to obroty na poziomie 48,5 mld zł. Teraz było to 57,8 mld zł — najwięcej od I półrocza 2007, kiedy inwestorzy indywidualni obrócili akcjami o wartości ponad 81 mld zł i z udziałem 34 proc. nieznacznie tylko ustąpili krajowym instytucjom (84 mld zł i 35 proc.).

Teraz krajowe instytucje znaczyły mniej niż drobni, bo ich udział wyniósł 20 proc. i spadł r/r o 6 pkt proc. Nadal dominują inwestorzy zagraniczni, którzy mają 58-procentowy udział, ale i w tym przypadku udział był niższy niż przed rokiem (-3 pkt proc.). Na rynku NewConnect udział drobnych wyniósł aż 93 proc. (+9 pkt proc. r/r), a instytucji5 proc. (-8 pkt proc.). Udział zagranicy był śladowy (2 proc.).

— To pierwsza hossa w historii, którą wykreowali inwestorzy indywidualni. Zawsze było tak, że drobni dołączali na końcu. W lutym mieliśmy krach, obawialiśmy się skutków pandemii, tymczasem na dnie bessy Polacy otworzyli kilkadziesiąt tysięcy rachunków maklerskich i okazało się, że drobni mieli lepszego nosa do zakupów akcji niż zarządzający — mówi Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Według danych KDPW w I półroczu w biurach maklerskich otworzono 73 tys. rachunków.

— Inwestorzy indywidualni często kupowali spółki, po które fundusze nawet się nie schylały. Napływ nowych graczy nie powinien dziwić, bo wiele osób nie chciało stać z boku i patrzeć, jak kursy rosną np. 10-krotnie. Trudno oczywiście powiedzieć, ilu z tych inwestorów zostanie, jeśli utkniemy w trendzie bocznym czy dojdzie do głębokiej korekty. Tak czy owak, trzeba bić brawo inwestorom, którzy uaktywnili się na rynku — dodaje Michał Masłowski.

Jego zdaniem tego zainteresowania nie byłoby, gdyby nie ułatwienia technologiczne i zmniejszenie uciążliwych barier przy zakładaniu rachunków.

— Inwestorzy młodnieją, a młodzi oczekują, że będą mogli sobie jedną ręką grać w „Fortnite’a”, a drugą składać zlecenia giełdowe. To widać już za granicą i tak też powoli zmieniają się polscy inwestorzy — mówi wiceprezes SII, stowarzyszenia, które w I półroczu zwiększyło liczbę członków o ponad jedną czwartą — do około 4,5 tys.