Drobni przedsiębiorcy nada odczuwają kryzys

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 29-02-2012, 00:00

Choć ekonomiści nabierają optymizmu, małe i średnie firmy nie wierzą, że problemy z koniunkturą mają za sobą

Ostatnie miesiące przyniosły wyraźną poprawę nastrojów na rynkach finansowych. Złoty się umacnia (wczoraj był najsilniejszy do euro od pół roku), giełdy rosną, a ryzyko niekontrolowanego bankructwa Grecji zostało — przynajmniej na jakiś czas — zażegnane.

Polskie małe i średnie firmy niedowierzają jednak w tę nagłą poprawę koniunktury i nadal obawiają się o swoją przyszłość. Odsetek drobnych przedsiębiorców, którzy spodziewają się poprawy sytuacji ich firm w najbliższych miesiącach, spadł w ostatnim kwartale z 27 do 23 proc. — wynika z badania Keralla Research. Grupa przedsiębiorców-optymistów jest najmniejsza przynajmniej od początku 2011 r.

Długa droga

— Nastroje gospodarcze wśród małych i średnich firm nadal się pogarszają. Odsetek optymistów po raz pierwszy w historii naszego badania jest mniejszy — o 2 pkt proc. — niż odsetek pesymistów.

Zwykle optymiści byli górą, różnica wynosiła na ich korzyść nawet ponad 20 pkt — mówi Izabella Młynarczyk z Keralla Research. Dlatego statystyczny polski drobny przedsiębiorca zapytany, czy nasza gospodarkajest w kryzysie, odpowiada „tak”, z czego 33 proc. deklaruje „zdecydowanie tak”. Kryzysu nie widzi 38 proc., przy czym „zdecydowanie nie” odpowiada zaledwie 15 proc. badanych. Jak długo kryzys, zdaniem małych i średnich firm, potrwa?

Połowa przedsiębiorców uważa, że europejska gospodarka wyjdzie z niego najwcześniej w 2014 r., a 22 proc. nawet nie próbuje tego prognozować. Zakończenia kryzysu w bieżącym roku spodziewa się tylko 8 proc. badanych, a 20 proc. oczekuje tego w przyszłym roku.

— Przedsiębiorcy nie wierzą, że gospodarka europejska szybko stanie na nogi i zażegnane zostaną problemy z koniunkturą. Spodziewają się, że wychodzenie z kryzysu będzie raczej procesem powolnym i długotrwałym — twierdzi Izabella Młynarczyk.

Banki dokręcają śrubę

Czy obawy przedsiębiorców o koniunkturę są uzasadnione? Trudno znaleźć ekonomistę, który nie zapowiadałby choćby lekkiego spowolnienia gospodarczego.

Analitycy w ostatnich tygodniach wyraźnie łagodzą jednak swój pesymizm i podnoszą prognozy wzrostu gospodarczego w 2012 r. Do niedawna mediana prognoz rynkowych wynosiła koło 2-2,5 proc., teraz to już raczej 3 proc. Tylko w kilku ostatnich dniach swoje prognozy podnieśli analitycy wielu instytucji, m.in. Komisji Europejskiej (KE), PKO BP, JP Morgan, Citi Handlowego czy BNP Paribas.

— W bieżącym roku mamy szansę na wzrost gospodarczy powyżej 3 proc. Jak na tak trudną sytuację za granicą, to będzie bardzo dobry wynik. Polska znowu będzie pozytywnie wyróżniać się w Europie, podobnie jak w 2009 r. — mówi Adam Antoniak, ekonomista Banku Pekao.

Powody tej odporności polskiej gospodarki na zawirowania na rynkach finansowych to przede wszystkim duży i relatywnie silny rynek wewnętrzny oraz zdrowe fundamenty gospodarcze.

— Pomaga nam płynny kurs walutowy, mamy silne inwestycje infrastrukturalne. W dodatku konsumpcja, choć nieco ostatnio wyhamowała, nadal rośnie, czego nie można powiedzieć o wielu krajach europejskich — tłumaczy Grzegorz Ogonek, ekonomista ING Banku Śląskiego.

Według KE, Polska będzie w 2012 r. najszybciej rozwijającą się gospodarką UE. Skąd zatem pesymizm naszych drobnych przedsiębiorców?

— To właśnie przede wszystkim małym firmom kryzys finansowy w Europie utrudnia dostęp do finansowania.

Są traktowane przez banki jako bardziej ryzykowni klienci niż duże firmy i mają niewielkie możliwości przedstawienia zabezpieczenia. Kłopoty z dostępem do kapitału sprawiają, że drobnym przedsiębiorstwom trudniej się rozwijać oraz boleśniej doświadczają zatorów płatniczych, bo trudniej im ratować się kredytem obrotowym — mówi Adam Antoniak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane