Drogi drożeją

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2022-05-05 20:00

Jeszcze niedawno firmy budowlane były skłonne budować drogi średnio za 27 mln zł/km. Ceny z ofert składanych po wybuchu wojny wynoszą 35-45 mln zł/km.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak od wybuchu wojny w Ukrainie zmieniły się ceny proponowane przez wykonawców w przetargach drogowych
  • jakie czynniki firmy muszą uwzględniać w wycenie
  • jakiej waloryzacji starych kontraktów oczekuje branża
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Po ataku Rosji na Ukrainę Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) wydłużyła o miesiąc przypadające na marzec terminy składania ofert w przetargach na budowę dróg. W kwietniu zbierała zarówno oferty w bieżących postępowaniach, jak i wyłaniała najkorzystniejsze propozycje wykonawców, spośród składanych jeszcze w ubiegłym roku i na początku bieżącego.

Pierwszy szok minął:
Pierwszy szok minął:
W kilka dni po wybuchu wojny w Ukrainie ceny materiałów budowlanych szybowały nawet o 100 proc. Były też problemy z dostępnością. Obecnie ceny nie rosną, a materiały łatwiej kupić, ale przedsiębiorcy prognozują, że rynek nieprędko się ustabilizuje.
Adobe Stock

„PB” pisał niedawno, że średnia wartość najlepiej ocenionych przez GDDKiA ofert z tzw. starego rozdania to zaledwie 27 mln zł/km, czyli znacznie mniej niż 2-3 lata temu. Po kwietniowej ocenie świeższych ofert, ale złożonych jeszcze przed wybuchem wojny w Ukrainie, stawki wyglądają podobnie. Na przykład 9-kilometrowy odcinek S10 Bydgoszcz Południe - Emilianowo, wraz z przebudową 5,4 km pobliskiej drogi, został wyceniony na 410,8 mln zł, czyli 28,5 mln zł. Inni odcinek tej drogi, Toruń Zachód - Toruń Południe, może być wart nieco ponad 300 mln zł, czyli 25,47 mln zł/km. Oferta na budowę odcinka drogi Koszalin - Sławno opiewa na 614,8 mln zł, czyli 26,6 mln zł/km, a Sławno - Słupsk na 29,4 mln zł/km. Na około 20 mln zł został też wyceniony odcinek drogi Solec Kujawski - Toruń Zachód. W innym regionie kraju odcinek Międzyrzec Podlaski - Radzyń Podlaski ma natomiast kosztować 570,7 mln zł, czyli 25,6 mln zł/km.

Zacięta rywalizacja

Otrzymanych w kwietniu ofert w trzech przetargach na odcinki drogi S17, GDDKiA oraz inne instytucje publiczne, np. Urząd Zamówień Publicznych, jeszcze nie oceniły. Wiadomo już jednak, że jest znacznie drożej. Najtaniej będzie kosztować 12,5 km trasy Zamość Wschód - Zamość Południe - najniższa oferta opiewa na 440,6 mln zł, czyli 35,2 mln zł/km. Zbliżona pod względem ceny jednostkowej propozycja wpłynęła w przetargu na odcinek Tomaszów Lubelski - Hrebenne. Budowa drogi ekspresowej o długości 17,5 km ma kosztować 598,3 mln zł, czyli 34,18 mln zł/km. W obu postępowaniach najtańsze oferty przedstawił Budimex. Firma nie podpisała natomiast umów z przedwojennego rozdania o wartości 3 mld zł, z których 1,5 mld zł przypadało na zamówienia GDDKiA.

- Bieżące oferty uwzględniają wzrost cen materiałów budowlanych, który obserwujemy od wybuchu wojny – mówi Artur Popko, prezes Budimeksu.

Największa polska firma budowlana ostro rywalizuje o nowe zamówienia z firmą Kolin İnşaat Turizm Sanayi Ve Ticaret. W przypadku odcinka Tomaszów Lubelski - Hrebenne oferta tureckiego konkurenta była tylko o 5 mln zł droższa niż Budimeksu. Na trasie Zamość Południe - Tomaszów Lubelski było odwrotnie. Turcy chcą zbudować ten 18,5-kilometrowt odcinek za 822,5 mln zł, czyli 44,4 mln zł/km. Budimeksu wycenił go o 7,6 mln zł wyżej. Tuż za nim jest Mostostal Warszawa z Accioną, z ofertą droższą tylko o 0,5 mln zł.

- Ogromne perturbacje w branży budowlanej, w następstwie wybuchu wojny w Ukrainie, wpływają na strategie cenowe wykonawców w segmencie dużych inwestycji drogowych. Firmy muszą trafnie zidentyfikować ryzyko w trakcie realizacji kilkuletniej umowy, spróbować odgadnąć poziom cen na rynku budowlanym w latach 2022-25, założyć satysfakcjonujący zysk, a na końcu złożyć ofertę, która okaże się najniższa spośród ofert licznej konkurencji. W ostatnich przetargach GDDKiA widać, że firmy zaczęły wyceniać kontrakty bardzo ostrożnie, a część w ogóle nie bierze udziału w postępowaniach – komentuje Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Zmiana systemu

Ekspert przypomina, że wiele przedsiębiorstw jest zaangażowanych w realizację kontraktów zawartych w latach 2019-21, które w warunkach sztywnego i niskiego limitu waloryzacji umów są narażone na duże straty z powodu kilku fal wzrostu cen materiałów.

- Niektórzy zamawiający publiczni zaczynają rozumieć, w jak trudnej sytuacji znalazł się polski sektor budownictwa, dlatego jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że branży uda się wypracować ze stroną publiczną systemowe rozwiązania, które pozwolą firmom budowlanym uniknąć fali upadłości i w spokoju dokończyć ważne projekty infrastrukturalne – mówi Damian Kaźmierczak.

Barbara Dzieciuchowicz, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa, informuje, że przesłała do premiera Mateusza Morawieckiego pismo z kilkuwariantową propozycją ograniczenia ryzyka, że realizacja kontraktów budowlanych się nie powiedzie w związku ze wzrostem cen materiałów. Dotychczasowe umowy publiczne przewidywały 5-procentowy limit waloryzacji połowy kosztów kontraktu, a nowe pozwalają podwyższyć go do 10 proc. W piśmie do premiera branża proponuje m.in. uelastycznienie wskaźnika i określenie go na poziomie powyżej 20 proc. Powołuje się na wyliczenia bazujące na mnożnikach GDDKiA. Wynika z nich, że już nawet przed wybuchem wojny w Ukrainie podwyżki cen materiałów przekraczały waloryzacyjny limit. Roczny wskaźnik za styczeń 2022 r. wynosił 11 proc.