Drogo, drożej, łosoś

Szlachetna ryba z Norwegii bije cenowe rekordy, polskich przetwórców czeka trudny rok. To szansa dla pstrąga tęczowego i dorsza atlantyckiego

„Łosoś norweski najdroższy od 30 lat”, „czteroipółkilogramowa ryba kosztuje więcej niż baryłka norweskiej ropy” — emocjonują się media piszące o rybnym biznesie: portale Undercurrentnews i iFinnark oraz dziennik ekonomiczny „Dagens Næringsliv”. Piszą też o zwolnieniach grupowych u największych producentów, m.in. Marine Harvest, Cermaw, SalMar i Leroy Seafood Group, wynikających z łososiowej posuchy, która przyczyniła się też do wzrostu cen. Brak ryb do odławiania w Norwegii, która jest czołowym dostawcą surowca, odczuwają Polacy — czołowi przetwórcy łososia.

Wyświetl galerię [1/4]

Sławomir Zabicki

Jak waluta

Bogusław Kowalski, prezes Graala, tłumaczy, że cena łososia podlega dużym wahaniom i spekulacjom tak jak handel walutą. — Dzisiejsze ceny są częściowo efektem spekulacji, ale też mniejszej podaży. Woda jest chłodniejsza, co sprawia, że ryby rosną wolniej — mówi Bogusław Kowalski. Eksperci rybnych portali przekonują, że połowy łososia mogą być mniejsze nawet przez sześć miesięcy.

— Ceny łososia wahają się sezonowo i na to wszyscy są przygotowani, ale od początku tego roku łosoś jest wyjątkowo drogi. Rok do roku ceny są wyższe o około 40 proc. Spodziewamy się, że w kolejnych kwartałach będą spadać, ale średnia całoroczna prawdopodobnie będzie i tak o 5-7 proc. wyższa od tej z 2015 r. — twierdzi Robert Wijata, prezes Limito.

Bogusław Kowalski przyznaje, że branża tylko część zakupów surowca zabezpiecza kontraktami długoterminowymi, a część kupuje na bieżąco, więc odczuwa podwyżki. Jednocześnie nie jest w stanie od razu wynegocjować z detalistami wyższych cen gotowych produktów.

— Przynajmniej na początku przetwórcy na tym tracą — dodaje prezes Graala. Krzysztof Hryszko, ekspert Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ), podaje, że 75 proc. zaimportowanego łososia jest później reeksportowane. — Przy sprzedaży eksportowej przetwórcom pomaga na razie kurs euro, kompensując część podwyżek surowca. Branża woli jednak stabilne ceny — mówi Robert Wijata.

Dalej od podium

Przetwórcy są zgodni, że tak znaczny wzrost cen może nieco wyhamować rosnący krajowy popyt na norweską rybę. Choć kilkuletni trend jest wzrostowy, w ostatnim czasie polska konsumpcja łososia raz rosła, raz spadała. W ubiegłym roku każdy z nas zjadł średnio 1,15 kg tej ryby wobec 1,33 kg rok wcześniej. Taki wynik daje łososiowi czwarte miejsce w rankingu popularności — po mintajach, śledziach i dorszach. Dla porównania: jeszcze w 2010 r. konsumowaliśmy zaledwie 0,67 kg łososia — wyprzedzały go wtedy także panga i makrela.

— Zeszłoroczny spadek spożycia w kraju jest efektem wzrostu eksportu przy jednoczesnym spadku importu. Na miejscu zostało więc mniej ryby — twierdzi Krzysztof Hryszko. W zeszłym roku łosoś już drożał. Adam Basałaj, dyrektor zarządzający Espersen Polska, spodziewa się, że jeśli ceny będą rosnąć, przetasowania w strukturze spożycia będą silniejsze — oczywiście na niekorzyść łososia.

— Łosoś i tak jest drogą rybą. Kolejny wzrost ceny skłoni konsumentów do poszukiwania zamienników. Zyskają przede wszystkim pstrąg tęczowy [barwiony na kolor łososiowy — red.] i dorsz atlantycki, zaliczane do ryb z wyższej półki — przekonuje Adam Basałaj.

Jerzy Safader, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb, przyznaje, że nie ma dobrego rozwiązania obecnej sytuacji.

— To błędne koło. Rybna konsumpcja i tak od lat nie może ruszyć z miejsca z powodu cen — zbyt wysokich w stosunku do zarobków Polaków. Obecna cenowa relacja między rybą a mięsem jeszcze mocniej spowalnia wzrost rynku, a przetwórcy działają na granicy opłacalności — z rentownością brutto na poziomie 1-5 proc. To za mało, żeby wziąć podwyżki surowca na siebie, a wciąż trzeba inwestować w odtworzenie majątku — mówi Jerzy Safader. Zdaniem Adama Basałaja, 59,29 ucierpieć może również łososiowy eksport, bo Niemcy, czołowy odbiorca, również są rynkiem wrażliwym na cenę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy