Drogo jak w Polsce

Robert Szklarz
opublikowano: 2016-08-24 22:00

Opłaty za zarządzanie pobierane przez polskie TFI są znacznie wyższe niż w innych krajach starego kontynentu.

Firma analityczna Morningstar sprawdziła, jakie opłaty ponoszą klienci funduszy inwestycyjnych w 25 krajach europejskich. Polski badaniem nie objęto, ale dane porównawcze przedstawiła firma Analizy Online. Zaskoczenia nie ma. Dysproporcja wysokości opłat za zarządzanie, pobieranych jako procent od wartości aktywów zgromadzonych w funduszu, jest bardzo wyraźna. Względnie największa różnica występuje w segmencie funduszy gotówkowych i pieniężnych, które w Polsce są prawie siedmiokrotnie droższe (1 proc. w porównaniu z 0,15 proc.). Także w pozostałych kategoriach opłaty w polskich TFI są ponaddwukrotnie wyższe niż w zagranicznych. Najdroższe są fundusze akcji, za których zarządzanie w Polsce trzeba płacić średnio 3,5 proc., podczas gdy w pozostałych europejskich krajach objętych badaniem było to 1,27 proc.

— Wysokie opłaty za zarządzanie pobierane przez polskie fundusze inwestycyjne wynikają z faktu, że panuje u nas rynek dystrybutora. Większą siłę przebicia ma sprzedawca produktu niż jego dostawca. Tylko nieliczne TFI są w stanie sprzedawać fundusze samodzielnie, większość jest oferowana w okienku bankowym, za co dystrybutor pobiera ponad połowę opłat za zarządzanie. To sprawia, że mamy do czynienia z błędnym kołem, ponieważ agresywna sprzedaż musi kosztować, co pogarsza wyniki funduszy i wymaga jeszcze bardziej agresywnej i kosztownej sprzedaży — komentuje Grzegorz Witkowski, prezes InSignis TFI. Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI, do listy przyczyn dorzuca skalę działania i inny model pobierania opłat. — Europejskie fundusze są najczęściej wielokrotnie większe od naszych. U nas wysokie są opłaty za zarządzanie, ale często klient jest w stanie wynegocjować zero lub bardzo niską opłatę na wejście. Natomiast w przypadku funduszy luksemburskich opłata dystrybucyjna sięga często 5 proc. i rzadko kto chce ją negocjować. Ten aspekt jest zupełnie pomijany przy porównaniu wszystkich opłat — mówi Sebastian Buczek.