Drogowy bajpas stolicy ocalał

KAP
opublikowano: 2009-01-14 00:00

Drogowa dyrekcja może dalej przygotowywać budowę wschodniej obwodnicy Warszawy. Ale za wcześnie otwierać szampana.

Drogowa dyrekcja może dalej przygotowywać budowę wschodniej obwodnicy Warszawy. Ale za wcześnie otwierać szampana.

Jest szansa, że na wschodnią obwodnicę Warszawy,łączącą Marki z węzłem Trasy Lubelskiej, kierowcy nie będą musieli czekać kolejną dekadę. Dotyczące jej dokumenty nie trafią do lamusa, bo Ministerstwo Rozwoju Regionalnego i Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wygrały potyczkę w Naczelnym Sądzie Administracyjnym (NSA). Ale bitwa jeszcze się nie skończyła.

— NSA uchylił wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Jesteśmy krok do przodu, ale jednocześnie krok do tyłu — mówi Anna Bołtryk, zastępca rzecznika drogowej dyrekcji.

Chodziło to, że WSA wcześniej zakazał przygotowań do inwestycji, bo w dokumentach widnieje nieczytelny podpis Grażyny Gęsickiej, minister rozwoju regionalnego w rządzie PiS. Uchylenie tego wyroku przez NSA oznacza, że dyrekcja może kontynuować prace, ale sprawa jeszcze raz trafi na wokandę WSA.

Gdyby jednak NSA podtrzymał stary werdykt sądu wojewódzkiego, o szybkiej budowie wschodniej obwodnicy moglibyśmy zapomnieć. Już przygotowane dokumenty trafiłyby do kosza i projekt trzeba by poprowadzić od początku, a to mogłoby potrwać ponad pięć lat.

— Cieszę się z decyzji NSA. Zwycięża zdrowy rozsądek, bo wstrzymanie prac z powodu nieczytelnego podpisu było zwykłym absurdem. Kierując dyrekcją, sam w ten sposób podpisywałem setki decyzji. Mam nadzieję, że teraz WSA zgodzi się na realizację projektu, a jeśli decyzja zapadnie szybko, to jest jeszcze szansa, że zdążymy przed EURO 2012 — mówi Zbigniew Kotlarek, prezes Polskiego Kongresu Drogowego i były szef dyrekcji.

Grażyna Gęsicka decydowała o przebiegu wschodniej obwodnicy, bo kompetencje w tej sprawie zostały odebrane jej rządowemu koledze ministrowi środowiska Janowi Szyszce. Będąc mieszkańcem Wesołej, starał się odsunąć trasę od tej dzielnicy i poprowadzić ją przez pobliski Halinów. Wywołało to pytania o jego bezstronność. W rezultacie sprawa trafiła do Grażyny Gęsickiej, a ta wybrała wariant przez Wesołą.