Drosed zarabia, a Morliny tracą
Udanie rozpoczęły 2001 r. Siedleckie Zakłady Drobiarskie Drosed. W I kwartale spółka zdołała poprawić o ponad 15 proc. przychody ze sprzedaży, a zysk netto o 175 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem 2000 roku. Dzięki takiej dynamice jej przychody w I kwartale tego roku przekroczyły 91,7 mln zł, a wynik netto zbliżył się do poziomu 2,4 mln zł. Nie mniej korzystnie przedsiębiorstwo zaprezentowało się pod względem zysku na działalności operacyjnej. W porównaniu z I kwartałem 2000 roku wzrósł on o prawie 1,8 mln zł i wyniósł 3,8 mln zł.
— O tak wyraźnej poprawie kondycji zakładu przesądziła właściwa struktura sprzedaży, duża dyscyplina dostaw i płatności oraz stała praca nad ograniczaniem kosztów — zapewnia Ryszard Pietkiewicz, prezes Drosedu.
Zupełnie inaczej rozpoczęły ten rok Morliny, inny rynkowy potentat działający w branży mięsnej. Ostródzka spółka, uznawana do tej pory za symbol rentowności w sektorze mięsa czerwonego, zanotowała w I kwartale sporą stratę. Strata netto przekroczyła 1,4 mln zł, a strata na działalności operacyjnej prawie 1,2 mln zł. Spory wpływ na pogorszenie kondycji finansowej Morlin mają BSE oraz pryszczyca. W ocenie analityków, może być to najtrudniejszy rok od czasów rosyjskiego kryzysu.