Niemal codziennie pojawiają się informacje o ogromnych wzrostach cen energii, gazu, paliw silnikowych, czy zagospodarowania odpadów. Jeszcze kilka miesięcy temu zapowiadano także gigantyczne podwyżki cen wody i ścieków. Regulator, czyli Wody Polskie, podawały, że spółki wodno-kanalizacyjne w trzyletnich wnioskach taryfowych chciały podnieść ceny o kilkanaście, a niekiedy nawet ponad 40 proc. Wielu z nich regulator nie zaakceptował albo uzgodnił z przedsiębiorcami obniżenie stawek. Z medialnych doniesień wynikało, że akceptowalny będzie poziom 7-10 proc. Dla trzyletniego okresu taryfowego to niewygórowany wskaźnik przy obecnym poziomie inflacji, zbliżającym się do 7 proc.
Z danych GUS wynika, że zaopatrzenie w wodę w ciągu ostatniego roku podrożało o 3,6 proc., a usługi kanalizacyjne o 5,7 proc. Konsumenci mogą się cieszyć, przedsiębiorcy niekoniecznie.
Wysokie koszty i niskie taryfy przyczynią się do degradacji infrastruktury
- Ceny usług wodno-kanalizacyjnych rosną wolniej niż inflacja, tymczasem przedsiębiorstwa muszą mierzyć się z rosnącymi kosztami wynagrodzeń i presją pracowników na podwyżki oraz coraz wyższymi kosztami energii i paliw. Dlatego już zdarzają się sytuacje w którym przedstawiciele firm, którym niedawno regulator zatwierdził taryfy, występują z wnioskami i skrócenie okresu ich obowiązywania i uwzględnienie w nowych taryfach aktualnego poziomu wynagrodzeń czy energii – mówi Tadeusz Rzepecki, przewodniczący rady Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie.
Jego zdaniem w krótkim okresie niskie taryfy mogą uszczuplić fundusze przedsiębiorstw na inwestycje w rozbudowę i modernizację sieci wodno-kanalizacyjnej, co w długim okresie obniży poziom jakości infrastruktury i w konsekwencji jakość wody i odbiór ścieków. Przypomina scenariusz z rynku energetycznego, na którym przez wiele lat regulator trzymał ceny w ryzach. Jakość infrastruktury w Polsce pogorszyła się i konieczne było wprowadzenie np. opłaty mocowej.
Czy na rynku wodno-kanalizacyjnym będzie podobnie? Na razie firmy i samorządy szukają finansowania w krajowych i zagranicznych instytucjach finansowych. Na przykład Bank Gospodarstwa Krajowego w ramach Polskiego Ładu wyemituje obligacje, dzięki którym dofinansuje m.in. inwestycje wodno-ściekowe. Będą to jednak głównie niewielkie gminne projekty. Paweł Hryciów, prezes Miejskich Wodociągów i Kanalizacji z Kołobrzegu, cieszy się, bo dzięki temu kilka gmin z jego regionu poprawi mieszkańcom dostęp do infrastruktury wodno-ściekowej. Kołobrzeska spółka liczy na pożyczkę inwestycyjną z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, której spłatę częściowo będzie można w przyszłości umorzyć.

Paweł Hryciów zakłada, że rosnące koszty i konieczność spłaty kredytów będą wpływać na wzrost cen w przyszłości. Obecnie w znacznej mierze konieczność podwyższenia cen wody i ścieków wynika z podwyższenia płacy minimalnej, czy oferowania wyższych stawek w przetargach przez państwowe firmy energetyczne i paliwowe.
Dużym podmiotom łatwiej zabezpieczyć je w długim okresie, co łagodzi ryzyko podwyżek i pozwala stabilnej funkcjonować oraz inwestować.
- Wodociągi Miasta Krakowa (WMK) monitorują rynkowe ceny energii i inflację, a zawarte kontrakty długoterminowe zabezpieczają spółkę przed koniecznością składania wniosku o skrócenie terminu obowiązywania obecnej taryfy, przynajmniej w zakresie cen zatwierdzonych przez Wody Polskie na 2022 r. – twierdzi Robert Żurek, rzecznik WMK.
EBI pożyczy na wodę i ścieki
Spółka planuje także gigantyczną inwestycję, której finansowanie zapewni Europejski Bank Inwestycyjny (EBI). Realizuje on program kredytowy dla polskich przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych o wartości 2,5 mld zł na inwestycje warte 5 mld zł. Zatwierdził już projekt spółki wrocławskiej, której pożyczy 420 mln zł na inwestycje warte prawie 960 mln zł. Teraz na akceptację czeka Kraków.
- Zakres projektu obejmuje szereg działań dotyczących budowy i modernizacji urządzeń wodociągowych i kanalizacyjnych, których realizację WMK planują zrealizować w latach 2022-28. Szacunkowa wartość, w cenach z czerwca 2021r., wynosi ok. 1,58 mld zł, a planowanym źródłem finansowania będą środki własne oraz kredyt z EBI w wysokości 600 mln zł – wylicza Robert Żurek.
Zaznacza, że amortyzacja będąca skutkiem realizacji tej inwestycji będzie mieć wpływ na kształtowanie taryfy dopiero po 2024 r. Wtedy WMK będą składać nowy wniosek taryfowy, na kolejne trzy lata.