W ubiegły wtorek 95-lecie obchodziła Wytwórcza Spółdzielnia Pracy Społem (WSP Społem). Przedsiębiorstwo trzyma się dziarsko, co jest przede wszystkim zasługą o prawie 40 lat młodszego sztandarowego produktu — Majonezu Kieleckiego.

— To nasze oczko w głowie. Zwiększamy jego sprzedaż pomimo stagnacji na rynku. Poszerzyliśmy ofertę o majonezy w plastikowych opakowaniach, wygodnych do użycia np. przy grillowani. Chcemy odpowiedzieć na potrzeby młodszych konsumentów — mówi Zbigniew Mojecki, zastępca prezesa ds. handlowych w WSP Społem. Na majonezy w ostatnich 12 miesiącach Polacy wydali ponad 670 mln zł, o 2 proc. mniej niż rok wcześniej. Spółdzielnia deklaruje, że ma zamiar dalej rosnąć m.in. dzięki zwiększaniu dostępności produktów.
— Inwestujemy w kolejnych przedstawicieli handlowych — ostatnio na Podlasiu i w woj. kujawsko-pomorskim. Równocześnie uczymy się współpracy z dyskontami. Na razie pojawiamy się tam w ramach akcji in-out [czasowej akcji mającej na celu przetestowanie potencjalnych nowych produktów — red.] — twierdzi Zbigniew Mojecki.
Majonez Kielecki jest numerem dwa. Od lat rządzą w tej kategorii Winiary, należące do Nestle. WSP Społem próbuje skusić młodsze pokolenie także musztardami i keczupami w nowych opakowaniach. — Wierzymy, że nabywcy, którzy znają nasz majonez,zaufają marce — mówi Zbigniew Mojecki.
W ubiegłym roku przychody spółdzielni sięgnęły 115 mln zł. Za większość z nich odpowiada właśnie majonez. Innym znanym produktem, ale głównie na wschodzie i południu Europy, jest Przysmak Świętokrzyski — chrupki w kształcie kratki, które przed spożyciem należy usmażyć.
— W związku z rozwojem planujemy rozbudowę obecnego lub budowę nowego zakładu i inwestycje w hale magazynowe. Na razie za wcześnie jednak na szczegóły — dodaje Zbigniew Mojecki.
OKIEM MENEDŻERA
Trudne kategorie
MAREK SYPEK
prezes Agros-Nova Holding
Na rynku majonezów od lat panuje Nestle i majonez Winiary, ale jako lider — wbrew logice — nie próbuje budować wartości kategorii, rozwijać półek z lepszymi cenowo i marżowo produktami. Producenci są mocno zależni od cen oleju, które szybko się zmieniają — raz więc zarabiają więcej, a raz mniej, ale nie są to szczególnie atrakcyjne marże. Klienci są też bardzo lojalni. Nie podejmą ryzyka zniszczenia świątecznej sałatki majonezem o smaku, którego nie znają. W efekcie na południu kraju rządzi Kielecki, a w innych częściach kraju ogólnopolskie Winiary lub małe, lokalne marki. Trudno ugrać cokolwiek również na rynku keczupów, który jest mocno spolaryzowany. Z jednej strony widać Pudliszki Heinza, a z drugiej ekonomiczny keczup Tortex należący do Unilevera oraz marki silne regionalnie jak Włocławek. Widać tu różne próby przyciągnięcia „wynalazkami smakowymi”, ale sprzedaż rozgrywa się między wariantem łagodnym i pikantnym, które odpowiadają za 90 proc. rynku. Niejeden duży gracz próbował tu zdobyć mocną pozycję (np. Kamis), ale bez większych sukcesów.