Kiedy 3,5 roku temu akcje operatora warszawskiego parkietu sprzedawano w pierwszej ofercie publicznej, inwestorzy wyrywali je sobie z rąk i gotowi byli płacić więcej, niż kosztowały akcje branżowych rywali. Cena dla inwestorów indywidualnych (43 zł) zawierała 30-procentową premię do średniego wskaźnika cena/zysk dla sektora, a ta ustalona dla instytucji (46 zł) oznaczała, że premia jest jeszcze kilka procent wyższa. Dziś sytuacja zmieniła się o 180 stopni. „GPW jest obecnie wyceniany przy wskaźnikach C/Z 13,2 i EV/EBITDA 7,6 na 2014 r., wobec analogicznych mnożników dla indeksu giełd globalnych (Bloomberg World Exchanges Index) 19,5 i 12,2. W rezultacie GPW jest jedną z trzech „najtańszych” giełd globalnie, a poziom dyskonta wobec grupy porównawczej (ponad 30 proc.) jest najwyższy w historii notowań spółki” — zwraca uwagę Jaromir Szortyka, analityk PKO Domu Maklerskiego, który w najnowszym raporcie podtrzymał rekomendację „kupuj” z ceną docelową 45,7 zł. To ponad16 proc. więcej, niż wynosi kurs rynkowy. Także zdaniem analityków DM BDM, wycena giełdy jest zachęcająca do „spokojnego budowania pozycji”. — Zwracamy też uwagę, że ostatnie kwartały przyniosły pokaźne zwyżki podmiotów z grupy porównawczej, podczas gdy notowania GPW pozostawały pod presją — dodaje Maciej Bobrowski.
Jego zdaniem, słabość tę należy tłumaczyć zmianami zasad funkcjonowania OFE, które były jednym z filarów sukcesu GPW. — Perspektywy dla segmentu finansowego uległy istotnemu pogorszeniu — nie ma wątpliwości Maciej Bobrowski. Obaj analitycy są jednak optymistami i przyszłość widzą m.in. w zwiększeniu znaczenia rynku towarowego. Jaromir Szortyka dodaje do tego poprawę sytuacji makro, która powinna wspierać aktywność na rynku akcji. Obroty ma natomiast nakręcić malejący udział OFE we free float oraz akwizycję podmiotów stosujących techniki algotradingu.