Drugie okrążenie nie kończy biegu

Jacek Zalewski
opublikowano: 2000-11-20 00:00

Drugie okrążenie nie kończy biegu

Z nieznanych powodów od kilku tygodni trwały spekulacje, czy Leszek Balcerowicz złoży 16 grudnia 2000 na V Kongresie Unii Wolności jej przewodnictwo. Przecież kwestia ta została rozstrzygnięta przez samego zainteresowanego już na poprzednim kongresie, 28 lutego 1998 r. — gdy jako były średniodystansowiec zadeklarował pociągnięcie jeszcze „drugiego okrążenia“. Nie mając kontrkandydata, został wówczas wybrany na przewodniczącego UW po raz drugi i ostatni.

EMOCJE wokół odejścia przewodniczącego jednej z wielu partii wynikają z oczywistego faktu, iż jako wicepremier właśnie on już dwa razy ustawił na całe lata politykę gospodarczą państwa. W roku 1989 był bezpartyjnym technokratą, natomiast w roku 1997 — już wytrawnym politykiem, dosyć autorytarnym szefem współrządzącej partii.

PRZED Unią Wolności stanie zadanie wyzwolenia się z często przypisywanej jej roli przybudówki do Ministerstwa Finansów. Dominacja profesora Balcerowicza nad partią zaczęła się znacznie wcześniej, niż w ogóle został on jej członkiem! 23 kwietnia 1994 r., w chwili otwarcia kongresu zjednoczeniowego UD i KLD, była już przygotowana nazwa Partia Demokratyczna. Na zapleczu czekała gotowa do powieszenia plansza. I co się stało? Bezpartyjny gość kongresu Balcerowicz po prostu mianował nową partię Unią Wolności, grupa delegatów sporządziła stosowny wniosek — i tak przegłosowano. A rok później wypełnił deklarację członkowską i 1 kwietnia 1995 r. został wybrany przewodniczącym „swojej“ Unii.

PONOWNE objęcie przez Leszka Balcerowicza steru polskiej gospodarki opierało się na paradoksie — otóż sejmowa lista UW łącznie zdobyła w roku 1997 mniej głosów, niż w roku 1993 wyniosła suma głosów oddanych na konkurujące wówczas listy Unii Demokratycznej i Kongresu Liberalno-Demokratycznego (a przecież połączenie elektoratów było celem fuzji obu partii). Ba, liczba mandatów UW w obecnym Sejmie jest mniejsza, niż UD zdobyła w roku 1993! Tyle, że wówczas unici automatycznie zostali zepchnięci do roli opozycji wobec spółki SLD/PSL, natomiast teraz wyciskali z AWS wszystkie możliwości współrządzenia — aż do rozwodu koalicji.

EWENTUALNE obsadzenie przez (ponownie bezpartyjnego po 17 grudnia) Leszka Balcerowicza fotela prezesa NBP negocjuje Tadeusz Mazowiecki, który ma już na swoim koncie osiągnięcie znacznie trudniejszego porozumienia — w sprawie preambuły Konstytucji. Prezydent Aleksander Kwaśniewski zdaje sobie sprawę, iż w obecnym parlamencie wyłącznie ten jeden kandydat na prezesa NBP ma realne szanse. Pytanie tylko, przez kogo zostanie wybrany — koalicję AWS/UW, odnowioną za cenę uchwalenia budżetu, czy doraźną spółkę SLD/UW/PSL, której płaszczyzną współpracy byłoby właśnie odrzucenie budżetu.

ROZWÓJ sytuacji zmierza do tego, że 1 stycznia 2001 r. Leszek Balcerowicz znowu wystartuje — ale na znacznie dłuższym dystansie. W gmachu po drugiej stronie (patrząc z MF) ulicy Świętokrzyskiej także biega się najwyżej na dwa okrążenia, ale za to aż sześcioletnie.