Na początku tego roku gmina Lubicz Dolny ogłosiła postępowania w formule partnerstwa publiczno-prywatnego na budowę i zarządzanie kompleksem basenów przy miejscowym zespole szkół. Już drugie, bo pierwsze zakończyło się fiaskiem. „Unieważniamy postępowanie w trybie dialogu konkurencyjnego, ponieważ cena najkorzystniejszejoferty znacznie przewyższa kwotę, jaką zamawiający zamierza przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia. Zamawiający nie może zwiększyć kwoty do ceny najkorzystniejszej oferty” — informował niedawno urząd gminy.
W nowym postępowaniu złożono dwa wnioski. Oba pochodzą od firm, które… uczestniczyły w pierwszym podejściu. To Prefabet Białe Błota oraz Alstal z Inowrocławia.
— W sumie jestem zadowolony. Lepiej mieć dwa zgłoszenia niż jedno. Zawsze jest jakaś konkurencja — śmieje się Marek Olszewski, wójt Lubicza Dolnego.
— Zgłosiły się firmy, które uczestniczyły w dialogu konkurencyjnym i znają warunki ewentualnej współpracy. Nie widać jednak zainteresowania większych partnerów. Moja opinia jest taka, że może to być związane z tym, że generalnie w Polsce jest problem z umiejętnością zarządzania małymi obiektami sportowymi — mówi dr Rafał Cieślak z Kancelarii Doradztwa Gospodarczego, która doradza Lubiczowi Dolnemu przy PPP. Z informacji zamieszczonej na stronie urzędu gminy wynika, że w Wieloletniej Prognozie Finansowej „uwzględniono kwotę wysokości 24,7 mln zł”.
Wynagrodzeniem prywatnego partnera ma być opłata za dostępność, którą uiszcza samorząd, oraz pożytki, które będzie czerpał z tytułu zarządzania obiektem. Samorząd oczekuje, że za te pieniądze zostaną wybudowane (a następnie zarządzane) baseny sportowy i rekreacyjny, widownia z 50 miejscami siedzącymi, siłownia, sala fitness i mała gastronomia. Tyle że basenowe projekty w PPP w Polsce nie wychodzą, choć brały się za nie dużo silniejsze finansowo samorządy.
— Lubicz Dolny jest sypialnią Torunia. Z każdym rokiem przybywa mieszkańców i to może być zaleta dla inwestora — uważa Rafał Cieślak.
— To, że generalnie PPP w Polsce nie wychodziło, jest winą obu stron. Samorządy muszą zrozumieć, że nie ma darmowych obiadków, a przedsiębiorcy, że nie jest to sposób na szybki zysk. A przecież obie strony z PPP odniosą korzyści. My mamy zrealizowaną inwestycję, przedsiębiorcy — zajęcie i godziwy zysk — mówi Marek Olszewski.
Samorząd wyznaczył pięć kryteriów wyboru prywatnego partnera. Są to: wysokość przewidywanych świadczeń przez partnera prywatnego (waga 70), długość umowy PPP (10), ulgi dla młodzieży korzystającej z kompleksu (9), termin wykonania prac budowlanych (7) oraz podział ryzyka (4).
— Teraz wnioski będą poddane analizie. Potem zostanie wystosowane zaproszenie do złożenia ofert. Sprawa wyjaśni się w ciągu dwóch miesięcy — uważa Rafał Cieślak.
— Jestem optymistą. Pracujemy nad tym projektem długo i jest dopracowany. Cały czas mam nadzieję, że uda się go otworzyć pod koniec 2016 r. — dodaje Marek Olszewski. © Ⓟ