Drugie życie Nysy

opublikowano: 06-03-2016, 22:00

PRL-owskie „nyski” to przeszłość, ale tereny po ich fabryce mogą przyciągnąć inwestorów — uważają władze gminy

Mija właśnie pięć miesięcy od przejęcia przez miasto terenów po Zakładach Samochodów Dostawczych Nysa (ZSD). Przedsięwzięcie sfinansowano przez obligacje przychodowe. 50-tysięczna Nysa zdecydowała się na ten krok jako druga gmina w Polsce — po Lublinie. Mimo że obligacje przychodowe, których emitentem mogą być samorządy i ich spółki, są przewidziane w polskim prawie od ponad 15 lat, to dotychczas — poza tymi dwoma miastami — emitowały je sporadycznie tylko spółki komunalne. Zaletą obligacji jest to, że nie muszą być wykazane po stronie długu w gminnych budżetach, ponieważ spłacane są z przychodów od inwestycji, którą sfinansowały.

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI:
POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI:
Inwestycje firm produkcyjnych na obszarze dawnej fabryki „nysek” mogłyby poprawić statystyki lokalnego rynku pracy. Czekają na nie też inwestorzy, którzy pożyczyli gminie 22 mln zł na wykup zakładów.
MACIEJ ZYCH

Obligacje na start

Nysa wskoczyła na głęboką wodę. Inwestorzy pożyczyli miastu 22 mln zł, które sfinansowały inwestycję. Spłata obligacji zacznie się w przyszłym roku. Nieczynne od lat ZSD Nysa obejmują 21 hektarów uzbrojonych terenów. Jak informuje Marek Rymarz, wiceburmistrz Nysy, jest to jedyny obszar inwestycyjny należący do miasta.

— Naszym celem jest kreowanie tam nowego ładu przestrzennego i zdobycie inwestorów, którzy stworzą miejsca pracy — mówi Marek Rymarz. W przyszłości Nysa chce pozyskać unijną dotację na rewitalizację terenu. Na razie wynajmuje hale magazynowo-produkcyjne miejscowym firmom. Część terenów zamierza sprzedać.

— Najważniejsze, że mamy wpływ na to, kogo tam ulokujemy, i dzięki temu możemy kreować własną politykę gospodarczą. Zależy nam na zainteresowaniu firm, które uruchomią tu produkcję. Będziemy wybierali głównie te, które zagwarantują miejsca pracy i odpowiednio wysokie nakłady inwestycyjne na modernizację hal — tłumaczy urzędnik.

Hale wynajmuje 25 firm, które co miesiąc zasilają specjalne konto na poczet spłaty obligacji przychodowych (to wymóg ustawowy, związany z tym, że obligatariusze mają prawo do zaspokojenia z pierwszeństwem przed innymi wierzycielami emitenta).

— Z czynszów za wynajem hal na terenie dawnych ZSD Nysa pozyskujemy 74,7 tys. zł miesięcznie. W ciągu trzech miesięcy planujemyzwiększyć tę kwotę o 33 tys. zł. Mamy już zapytania ofertowe od kolejnych potencjalnych najemców zainteresowanych konkretnymi nieruchomościami. Są to firmy produkcyjno-usługowe, choć zależy nam głównie na przemyśle — mówi Jacek Krzysztoń, naczelnik wydziału rozwoju gospodarczego w Urzędzie Miasta w Nysie.

— W tym miesiącu odbędzie się przetarg na najemcę kolejnej hali o pow. 5 tys. mkw. — informuje Marek Rymarz.

Jeśli uda się podpisać umowy z kolejnymi firmami, miasto będzie zarabiało na wynajmie hal po około 1 mln zł rocznie (po odliczeniu kosztów administrowania terenem).

Kierunek — przemysł

Niewykluczone jest też włączenie obszaru dawnej fabryki do Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

— Gmina Nysa wyraziła chęć włączenie do naszej strefy terenów po dawnych zakładach pojazdów dostawczych — potwierdza Jacek Serdeczny, rzecznik prasowy WSSE Invest-Park. Zaznacza jednak, że gmina nie dostarczyła jeszcze dokumentów, które pozwolą sprawdzić specyfikę terenu. To niezbędne, aby rozpocząć procedurę. Władze Nysy podjęły już kroki, które mają zachęcić inwestorów.

— W ubiegłym roku przeforsowaliśmy uchwałę o zwolnieniu z podatku nieruchomości dla firm inwestujących na terenie gminy w zamian za gwarancje tworzenia miejsc pracy. Nie narzucamy im przy tym żadnego limitu finansowego dla zwolnienia z podatku, jak to robią inne gminy — mówi Marek Rymarz.

— Przemysł od zawsze był obecny w Nysie. Dawniej mieliśmy tu dwa potężne zakłady — produkcję urządzeń przemysłowych i samochodów dostawczych. Ze statystyk wynika, że jedno miejsce w przemyśle tworzy 2,5 miejsca usługowego. Myślę, że przy dużym bezrobociu i braku jakichkolwiek walorów turystycznych przemysł to nadal dobry kierunek rozwoju dla naszego miasta — mówi Jacek Krzysztoń.

Gdy ZSD bankrutowały w 2003 r., bezrobocie w powiecie wzrosło do prawie 32 proc. Obecnie to nadal największa bolączka tego regionu. W lutym stopa bezrobocia sięgnęła tu 15,3 proc. — To dużo, choć o 2,5 pkt. proc. mniej niż w lutym ubiegłego roku. Tendencja jest spadkowa — komentuje Małgorzata Pliszka z Powiatowego Urzędu Pracy w Nysie.

OKIEM EKSPERTA

Egzotyczny instrument

ZBIGNIEW MATOSEK, menedżer w dziale zarządzania ryzykiem finansowym EY

Obligacje przychodowe umożliwiają uzyskanie finansowania bez wpływu na sytuację kredytową emitenta. To atrakcyjna cecha, która może skłonić kolejnych chętnych do rozważenia obligacji przychodowych. Kosztem jest oczywiście wyższe oprocentowanie. Należy również pamiętać, że obligacje przychodowe są bardziej skomplikowane niż „zwykłe”, co oznacza wyższe koszty emisji. Instrument ten w Polsce jest ciągle traktowany jako egzotyczny. Nie wykształciła się jeszcze praktyka rynkowa, co w konserwatywnym świecie finansów nie jest mile widziane. Emitenci chcą uczyć się na cudzych błędach, dlatego można się spodziewać, że po pierwszych emisjach jednostek samorządu terytorialnego kolejne będą tylko kwestią czasu. Z punktu widzenia inwestora ocena atrakcyjności instrumentu sprowadza się więc do oceny atrakcyjności finansowanej inwestycji — w przypadku Lublina była to budowa aquaparku, zaś Nysa wykupiła grunty po fabryce.

OKIEM EKSPERTA

Egzotyczny instrument

ZBIGNIEW MATOSEK, menedżer w dziale zarządzania ryzykiem finansowym EY

Obligacje przychodowe umożliwiają uzyskanie finansowania bez wpływu na sytuację kredytową emitenta. To atrakcyjna cecha, która może skłonić kolejnych chętnych do rozważenia obligacji przychodowych. Kosztem jest oczywiście wyższe oprocentowanie. Należy również pamiętać, że obligacje przychodowe są bardziej skomplikowane niż „zwykłe”, co oznacza wyższe koszty emisji. Instrument ten w Polsce jest ciągle traktowany jako egzotyczny. Nie wykształciła się jeszcze praktyka rynkowa, co w konserwatywnym świecie finansów nie jest mile widziane. Emitenci chcą uczyć się na cudzych błędach, dlatego można się spodziewać, że po pierwszych emisjach jednostek samorządu terytorialnego kolejne będą tylko kwestią czasu. Z punktu widzenia inwestora ocena atrakcyjności instrumentu sprowadza się więc do oceny atrakcyjności finansowanej inwestycji — w przypadku Lublina była to budowa aquaparku, zaś Nysa wykupiła grunty po fabryce.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane