Druk w trójwymiarze

Przemysław Rot
29-11-2006, 00:00

Według Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową poligrafia to pewny biznes, ale wymagający ciągłych inwestycji.

Właściciel gdańskiego Grafiksu od niemal 20 lat prowadzi biznes poligraficzny. Zna go od podszewki.

— Pierwszy otworzyliśmy w 1987 roku. Udało się nam wtedy po wielu staraniach w Ministerstwie Kultury uzyskać promesę na zakup używanej kserokopiarki. Ten bezcenny dokument wydawała prywaciarzom przyjmująca dwa razy w tygodniu urzędniczka, do której trzeba było ustawić się z wielką bombonierką w wielogodzinnej kolejce — wspomina Rafał Rausz.

Dzięki promesie i zakupowi kserokopiarki w niewielkim pawilonie w Tczewie rozpoczął się w 1987 roku pierwszy etap działalności dzisiejszego Grafiksu.

Złote czasy

Na fali przemian w 1989 roku zniesiono ograniczenia w dostępie do maszyn poligraficznych i papieru — towarów zastrzeżonych do tego czasu wyłącznie dla państwowych zakładów graficznych i podlegających ścisłej kontroli Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Pozostał jednak inny problem: skąd wziąć maszyny i pieniądze na ich zakup?

— Zebraliśmy pieniądze u rodziny i kupiliśmy używane, bardzo kiepskiej jakości maszyny drukarskie produkcji czechosłowackiej. Wtedy ta jakość nie miała jednak znaczenia, bo lawinowo rosnąca liczba nowych klientów gotowa była kupić wszystko, co dało się wydrukować, bez względu na jakość i cenę. Mieliśmy jednak świadomość, że te złote dla druku czasy nie potrwają wiecznie i bez poważnych inwestycji wkrótce zabraknie dla nas miejsca na rynku — wspomina Rafał Rausz

Tak samo firma finansowała kolejne inwestycje — pierwsze maszyny drukarskie kupiła za zyski z kserokopiarni i za rodzinne zaskórniaki. Dzięki reinwestowaniu całości zysków możliwe było stopniowe zwiększanie możliwości produkcyjnych, tym razem jednak realizowane już dzięki coraz nowocześniejszym maszynom poligraficznym.

Na miarę XXI wieku

Przełomem był rok 2002.

— Ostatnia dekada XX wieku to błyskawiczny rozwój rynku poligraficznego. Zmiany były widoczne po obu stronach rynku — z jednej strony rosła liczba zakładów graficznych, które praktycznie całkowicie wyeliminowały z rynku dawne drukarnie państwowe, z drugiej strony — zwiększała się liczba zleceń, ale także wymagania co do jakości druku. W wynajmowanym obiekcie o powierzchni 300 metrów nasz dalszy rozwój przestał być możliwy — mówi Rafał Rausz.

W 2001 roku zapadła więc decyzja o budowie nowej siedziby Centrum Poligraficznego Grafix. Rok później firma przeniosła całą działalność do własnej siedziby, położonej przy jednej z głównych arterii komunikacyjnych w Gdańsku.

— Nowy obiekt o powierzchni ponad 2000 metrów stworzył zupełnie nowe możliwości rozwoju. Nie tylko zyskaliśmy miejsce na nowe linie technologiczne, ale również powierzchnie magazynowe na surowiec i gotowe produkty — podsumowuje ten etap historii firmy Rafał Rausz.

Grafix, jako pierwsza drukarnia w Polsce, kupił do nowej siedziby nowoczesną maszynę drukarską firmy Heidelberg, przeznaczoną do druku hybrydowego. Był to 28. na świecie egzemplarz tej maszyny, sprzedany przez niemiecką firmę, uznawaną za jednego ze światowych liderów na rynku urządzeń poligraficznych.

Wysoka jakość druku przyciągnęła do drukarni wielu dużych klientów, m.in. giełdową spółkę LPP, Ergo Hestię, bank Nordea czy Erę GSM. Co więcej, dzięki swoim cenom Grafix zdobywa także zlecenia na rynku zamówień publicznych.

Nowe horyzonty

Dostęp do bankowych kredytów sprawił, że Grafix w ostatnich czterech latach systematycznie powiększał możliwości produkcyjne. Wiele nowych inwestycji było podyktowanych szukaniem niszowych rynków.

— Intensywnie szukaliśmy nowych rynków, które pozwoliłyby uzyskać rentowność na tyle wysoką, by zachować płynność finansową i możliwość kontynuowania inwestycji. Z tego między innymi powodu zainwestowaliśmy w linię technologiczną do produkcji książek. Linia firmy Wohlenberg pozwala nam zwiększyć liczbę drukowanych tytułów w bardzo krótkim czasie w małych i średnich nakładach — wyjaśnia Rafał Rausz.

Książki drukowane w gdańskim Grafiksie trudno jednak znaleźć w krajowych księgarniach. Aż 80 proc. produkcji trafia na rynki zagraniczne, głównie do krajów skandynawskich.

Na tym poszukiwania nisz rynkowych jednak się nie skończyły. Grafix zainwestował również w bardzo skomplikowany technologicznie i wymagający wyjątkowej precyzji druk materiałów trójwymiarowych, kojarzących się nam najczęściej z kartkami pocztowymi i kalendarzykami.

Czas na zmiany

Współpraca z wydawcami zagranicznymi i rosnący eksport sprawiły, że w 2005 roku zapadła decyzja o dalszej rozbudowie siedziby.

— Przezornie, wznosząc w 2002 roku obiekt, przewidzieliśmy możliwość rozbudowy i przygotowaliśmy fundamenty do podwyższenia budynku o dwa piętra. Dzięki temu możemy teraz wprowadzić do naszej siedziby kolejne linie technologiczne — tłumaczy Rafał Rausz.

Zakończona w tym roku rozbudowa siedziby Grafiksu pozwoliła na powiększenie jej powierzchni do 4000 mkw. Nowa przestrzeń została przeznaczona pod montaż kolejnych linii technologicznych. Koszt już zakontraktowanych na 2007 rok inwestycji w nowe maszyny poligraficzne to 1,7 mln euro, ale lista ta nie jest jeszcze ostatecznie zamknięta. Nowe inwestycje są finansowane z kredytów oraz ze środków unijnych z sektorowego programu operacyjnego „Wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw”. Gdańska firma uzyskała z niego pieniądze na pokrycie około 40 proc. wartości inwestycji.

— Oczekujemy, że dzięki inwestycjom realizowanym w 2007 roku nasze zdolności produkcyjne wzrosną o blisko 200 procent. Mimo postępu technologicznego i wzrostu wydajności pracy będziemy musieli także zwiększyć liczbę pracowników — zapowiada właściciel Grafiksu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Rot

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Druk w trójwymiarze