DT ukrywa straty

Małgorzata Birnbaum
opublikowano: 2001-11-02 00:00

Deutsche Telekom miał w trzecim kwartale 1,8 mld EUR (6,7 mld zł) straty. To nie jest jednak najgorsza wiadomość dla inwestorów. Wszystkich oburzył sposób, w jaki spółka podała wstępne wyniki — poinformowała o wzrostach, ale ukryła informacje o stratach, które trzeba było wyciągać siłą.

Deutsche Telekom, największy w Europie operator, zanotował w trzecim kwartale rekordową stratę 1,8 mld EUR. Był to już czwarty z rzędu zakończony na minusie kwartał. Straty związane są z ogromnymi wydatkami firmy: 35 mld USD (143,1 mld zł) na amerykańską spółkę telefonii komórkowej VoiceStream i 15 mld USD (61,3 mld zł), które spółka przeznaczyła na licencje UMTS.

Jednak wszystkich zbulwersował sposób, w jaki telekom opublikował wyniki. Rano spółka podała jedynie informacje, że przychody ze sprzedaży po dziewięciu miesiącach tego roku wzrosły o 20 proc., do 35 mld EUR (129,8 mld zł), zysk netto po odliczeniu kosztów amortyzacji i licencji na świadczenie usług UMTS wyniósł 1,6 mld EUR (5,9 mld zł), a wzrost zysku operacyjnego bez amortyzacji był „dwucyfrowy”. Dopiero na wyraźne prośby telecom ujawnił stratę.

Koncern podał również wartość zadłużenia, które na koniec września sięgnęło 65,2 mld EUR (241,9 mld zł).

— W najbliższych miesiącach będziemy kontynuować sprzedaż aktywów, aby dług zredukować — zapowiada spółka w komunikacie.

Do tej pory DT sprzedał udziały w amerykańskim operatorze Sprint za 2,4 mld EUR (8,9 mld zł). Już niedługo sfinalizuje też sprzedaż sześciu sieci telewizji kablowej, które Liberty Media chce kupić za 5,5 mld EUR (20,4 mld zł).

Mimo własnych kłopotów, DT myśli o akwizycjach. Chociaż jeszcze w poniedziałek Ron Sommer, szef telekomu, powiedział, że jego firma nie będzie nic kupować, Kai-Uwe Ricke, który stoi na czele T-Mobile (działu komórkowego DT), jest innego zdania.

— Niewykluczone, że weźmiemy udział w procesach konsolidacyjnych, na przykład w Europie Wschodniej — zapowiada Kai- -Uwe Ricke.