DTŚ nie może wziąć dużego kredytu

Maria Trepińska
opublikowano: 2000-01-24 00:00

DTŚ nie może wziąć dużego kredytu

Drogowa Trasa Średnicowa, spółka nadzorująca budowę drogi łączącej największe śląskie miasta, nie może zaciągnąć w Europejskim Banku Inwestycyjnym kredytu wysokości 400 mln EUR. Warunkiem jego udzielenia jest dysponowanie wysokimi środkami własnymi. Tym jednak DTŚ nie może się pochwalić.

Budowa Drogowej Trasy Średnicowej (DTŚ), łączącej największe śląskie aglomeracje, ślimaczy się od wielu lat. Powodem jest brak wystarczających środków. Zdaniem Ireneusza Maszczyka, prezesa DTŚ, ratyfikowana przez Sejm w 1999 r. umowa ramowa z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym (EBI) pozwalałaby na skorzystanie z jego linii kredytowej. Według niego, DTŚ mogłaby sięgnąć po pożyczkę wynoszącą nawet 100 mln EUR (400 mln zł). Jednak EBI może skredytować tylko prace o charakterze budowlanym. Natomiast DTŚ musiałby dysponować własnymi środkami na prace przygotowawcze.

I tu aczynają się problemy spółki. W 1999 r. DTŚ została skreślona z listy inwestycji centralnych, choć rok wcześniej otrzymała jeszcze z budżetu 97 mln zł.

— W ubiegłym roku dostaliśmy tylko 40 mln zł. Te środki w ramach dotacji celowej na budowę trasy przekazały nam Katowice, Chorzów i Świętochłowice. W efekcie nastąpiły opóźnienia inwestycyjne — podkreśla prezes DTŚ.

Mniejsze środki własne spowodowały, że katowicka spółka zaciągnęła tylko 61 mln zł kredytu z EBI. Podobnie może stać się w tym roku.

Budowa dróg na Śląsku jest jednym z najtrudniejszych problemów. Coraz częściej mieszkańców dotyka paraliż komunikacyjny, choć budowane przez DTŚ trasy były planowane już w 1958 r. Docelowo mają liczyć 31 km oraz łączyć Katowice, Chorzów, Świętochłowice, Rudę Śląską i Gliwice. Do tej pory wybudowano 7 km bezkolizyjnej trasy.