Dubaj nasz kochany

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 25-04-2008, 00:00

Oszpecą? Upiększą? W najbliższych latach w Warszawie wyrośnie las wysokościowców.

Spacer z zadartą głową. Warszawa za kilka lat. Mijamy Pałac Kultury. W okolicy ulicy Złotej zerkamy na apartamentowiec Orco. Srebrzysty wieżowiec w kształcie żagla, projektu Daniela Libeskinda, autora m.in. Muzeum Żydów w Berlinie.

Można też oprzeć oko na wysokościowcu w rejonie Chmielnej i Miedzianej. Wieżę Kulczyk Tower (wyglądem przypomina szlifowany diament) wystawiła spółka Chmielna Development (grupa Kulczyk Holding). Błękitno-szary gmach jest pewnie najwyższy w Polsce i w Europie: wraz z z iglicą — 260 m!

Obietnice, twarda rzeczywistość

Gdyby wszystkie znane dziś pomysły zrealizowano, w Warszawie pojawiłoby się aż 26 wysokościowców.

— Chciałbym, aby stolica stała się Dubajem Europy. Jeżeli jakieś miasto nie ma obiektów, dzięki którym mogłoby przyciągnąć turystów, no to trzeba je wybudować. Nie leżymy jednak na ropie, nie możemy więc sobie pozwolić na rozmach — śmieje się Marek Wełk, dyrektor zarządzający w firmie Home Consulting.

Jego zdaniem ci, którzy biją na alarm, że wieżowce sprowokują w mieście chaos, nie powinni się martwić, bo część planów nigdy nie przekształci się w rzeczywistość.

— Na razie to tylko ściganie się na obietnice. Wiele gmachów pozostaje we wstępnej fazie projektowania i nie ma jeszcze pozwolenia na budowę, nie mówiąc już o warunkach zabudowy — studzi zapał nowatorów Marek Wełk.

Bywa, że firmy ogłaszają plany wzniesienia wieżowca, ale tak naprawdę testują reakcję rynku i koncentrują uwagę. To projekty wirtualne, tania forma reklamy.

Spacer z zadartą głową

Nadal łazimy wokół daru Stalina. W rejonie Alei Jerozolimskich i Chałubińskiego pyszni się wieża Lilium Tower (tak, dawniej stało tu patio centrum LIM…). Owalny budynek, przypominający kolbę kukurydzy lub ustawiony pionowo sterowiec, wyrasta w niebo na 257 metrów. Autorem projektu jest znana architekt irackiego pochodzenia Zaha Hadid, laureatka m.in. prestiżowej architektonicznej nagrody Pritzkera.

Nowy symbol

— Orco, Kulczyk Tower, Lilium Tower… Każdy z tych budynków będzie wyjątkowy. Ale srebrzystoszary Orco w kształcie żagla wydaje się niepowtarzalny; nie wyróżnia się może wysokością, ale — przede wszystkim — ciekawą formą. Sądzę, że z czasem będzie nowym symbolem stolicy — spodziewa się Marek Wełk.

Jego zdaniem, wieżowiec to doskonały produkt marketingowy. Wpływa na wizerunek, prestiż firmy. Niestety, realizacja jest bardzo trudna. Wymaga wielu uzgodnień i trwa długo. Bardzo długo. Także dlatego sporo z takich zamierzonych inwestycji spala na panewce. Deweloper decydujący się na budowę wieżowca musi też brać pod uwagę ryzyko (rynek, przepisy, protesty). Aby rozpocząć prace, musi mieć duże środki własne. Same fundamenty pochłaniają od 15 do około 20 proc. kosztów…

Spacer z zadartą głową

Spacerkiem docieramy do okolic Grzybowskiej, Towarowej i Prostej, na pogranicze Śródmieścia i Woli. To już natłok wieżowców. Tylko nieopodal ronda Daszyńskiego stoi kilka ponadstumetrowych wież. Hiszpański deweloper Pro Urba sfinansował 170-metrowy gmach z przeszklonymi loggiami na fasadzie (każda jest miniogrodem zimowym — chłodzonym latem i podgrzewanym zimą — by roślinność kwitła jak w szklarni). Nocą budynek świeci różnymi kolorami. Niczym kalejdoskop.

Po przeciwnej stronie ronda 120-metrowy wieżowiec zbudowali inni Hiszpanie — z firmy Torca. Oto dzieło słynnego polskiego architekta, Stefana Kuryłowicza. W bezpośrednim sąsiedztwie belgijska firma Ghelamco postawi 150-metrowy biurowiec Warsaw Spire (architektoniczny pomysł międzynarodowej pracowni Jaspers-Eyers and Partners). Dzięki spółce inwestorowi pod niebo wystrzeli też ponadstumetrowa wieża przy Towarowej, w bezpośrednim sąsiedztwie inwestycji firmy Pro Urba.

Zarękawki

— Niedaleko biurowca Warsaw Spire chcemy stworzyć zupełnie nowy fragment miasta, tuż obok projektujemy m.in. park. Mamy już prawomocną decyzję o warunkach zabudowy biurowca. Jego ostateczny kształt pokażemy jednak dopiero wtedy, gdy uzyskamy pozwolenie na budowę — ujawnia Jarosław Zagórski szef działu nieruchomości komercyjnych w firmie Ghelamco.

Dialogi z urzędami niejednokrotnie trwają długo. Zarówno Kulczyk Holding, jak i spółka Lilium złożyły w urzędzie miasta wniosek o wydanie warunków zabudowy już kilka miesięcy temu, ale wciąż jeszcze ich nie otrzymały.

— Realizacja takiej inwestycji to droga przez mękę — sumuje Jerzy Mandelka, prezes firmy JM Property i jednocześnie inwestor wysokościowca JM Tower, usytuowanego w pobliżu ulicy Żelaznej (jako jedyny z publicznie prezentowanych obecnie wieżowców znajduje się w budowie).

Przygotowania do inwestycji zajęły kilka lat. Urzędniczy bezład trwa nadal. Mimo że inwestor już przed kilkoma miesiącami złożył wniosek o przekwalifikowanie przeznaczenia budynku z hotelowego na biurowy, urzędnicy wciąż zwlekają z decyzją.

A inne minusy? Podczas budowy inwestor jest narażony na protesty — słuszne, niesłuszne — okolicznych mieszkańców, urbanistów czy ekologów. Zawczasu musi więc uzbroić się w cierpliwość. Praktyka? Pozwolenie na budowę wieżowca Złota 44, zanim się jeszcze uprawomocniło, oprotestowała część mieszkańców sąsiedniej kamienicy — mimo że wcześniej miejscowa wspólnota podpisała z inwestorem porozumienie.

Spacer z zadartą głową

Znów okolice Grzybowskiej. W jej sąsiedztwie widać dwie wieże Platinum Tower, które zbuduje firma Atlas Estates, oraz budowlę Pirelli Pekao Real Estate.

Niedaleko Irlandzka Grupa Deweloperska zaproponowała 110-metrową wieżę IGD Tower, która mieści apartamenty. Ten projekt przygotowali światowej sławy architekci z firm Epstein oraz Skidmore Owings & Merrill — ci sami, którzy w Polsce zaprojektowali inny warszawski biurowiec Rondo 1.

Ład czy bezład?

Tłamszeni przez urzędników wizjonerzy?

— Wysokie budynki wywołują dużo emocji, bo na stałe wpisują się w krajobraz miasta. Opracowanie projektu wysokościowca zawsze trwa trochę dłużej i pewnych procedur nie da się przyspieszyć. Nie jest więc tak, że wszystkiemu od razu winni są urzędnicy — ocenia Jarosław Zagórski z firmy Ghelamco.

— Wieżowce zmieniają krajobraz miasta, dlatego mogą wywoływać rozmaite protesty. I nie jest to wyłącznie nasza specyfika. Spotkało to nawet Donalda Trumpa, któremu okoliczni mieszkańcy oprotestowali budowany przez niego wieżowiec — wtóruje Jerzy Nemling, prezes Chmielnej Development.

Inwestorom wysokościowców najbardziej jednak przeszkadza brak postanowień. Zaledwie kilka procent obszaru Śródmieścia, w tym najbliższe okolice Pałacu Kultury, objęły plany zagospodarowania przestrzennego.

— Szkoda, że centrum stolicy nie ma jeszcze uzgodnionej koncepcji urbanistycznej, bo to znacznie ułatwiłoby inwestorom życie — żali się prezes Chmielnej Development.

Z jednej strony miasto zwleka z kluczowymi decyzjami, z drugiej — prezentuje projekty wysokościowców np. na targach w Cannes jako inwestorską ofertę miasta. Jak tłumaczyć tę sprzeczność?

— Jako przejaw braku pomysłu na rozwój. Ratusz, owszem, chce przyciągnąć inwestorów, ale nie jest w stanie prowadzić skutecznej polityki przestrzennej, przede wszystkim w tworzeniu nowych planów. Mam też wrażenie, że miasto zaskoczyła zarówno liczba propozycji inwestorów, jak i odwaga ich wizji — uważa Grzegorz Buczek, architekt i urbanista.

Nie, nie jest przeciwny powstawaniu wieżowców.

— Ich architektura sama w sobie może być ciekawa. A problemy? Lokalizacja, a zwłaszcza skutki powstania wysokościowców — zarówno widokowe, jak i komunikacyjne. Teoretycznie miasto powinno najpierw stworzyć plany, potem przebudować komunikację w mieście i dopiero wtedy wydawać decyzje lokalizacyjne pod konkretne biurowce — ocenia architekt.

Teoretycznie. Ratusz powoli zdaje sobie z tego sprawę. Zamówił m.in. analizę, która odpowie na pytanie, jak zmieni się panorama Warszawy, gdy w mieście powstaną nowe wieżowce. Mały kroczek — by wyjść naprzeciw: inwestorom, mieszkańcom, estetom, kierowcom i przechodniom.

Agnieszka Zielińska

Foto: ARC

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu