Duda oszukał

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 17-02-2009, 00:00

Mówił, że ich

Akcje PKM Duda potaniały o jedną trzecią

Mówił, że ich

nie ma, a ma. Maciej Duda

musi się tłumaczyć

inwestorom z opcji. Nie

szczędzą mu ostrych słów.

Na warszawskim parkiecie zapachniało wczoraj skandalem. Wszystko wskazuje bowiem na to, że Polski Koncern Mięsny Duda wprowadził rynek w błąd w sprawie opcji walutowych. Wczoraj poinformował, że ma w portfelu takie instrumenty. Tymczasem w ostatnich tygodniach prezes kilkakrotnie zapewniał oficjalnie, że jego spółka jest "czysta".

Uwaga, opcje!

— To oszustwo. Duda jest skończony — takie słowa słyszeliśmy wczoraj od zarządzających w funduszach emerytalnych i inwestycyjnych, a także od analityków giełdowych, którzy wystawiają Dudzie rekomendacje.

W oficjalnych wypowiedziach też byli krytyczni.

— Nie mieliśmy żadnych informacji o zaangażowaniu PKM Duda w opcje. Dzisiejszy komunikat spółki jest dla nas niemiłym zaskoczeniem. Analizujemy obecnie tę sytuację i jej wpływ zarówno na spółkę, jak i nasze ewentualne dalsze działania jako akcjonariusza — komentował wczoraj Paweł Wróbel, rzecznik prasowy Generali.

W podobny tonie mówił Marek Sojka, członek zarządu PTE PZU.

— Jesteśmy tą sytuacją zaskoczeni. Będziemy starali się dowiedzieć od zarządu, dlaczego spółka wcześniej nie poinformowała o sytuacji. Tym bardziej że spółka jest w trakcie nowej emisji akcji i taka informacja jest bardzo ważna — podkreślał Marek Sojka.

Prezes tłumaczy…

Emocje podgrzało przypomnienie wypowiedzi prezesa Macieja Dudy z ostatnich kilku tygodni.

— Nie korzystaliśmy z opcji walutowych — mówił na łamach "PB" 1 grudnia zeszłego roku.

Powtarzał to w rozmowach z nami jeszcze pod koniec stycznia. Ponadto podobne informacje przekazywał przedstawicielom funduszy (patrz komentarz obok).

— Miałem na myśli spekulacyjne opcje walutowe, a nie zwykłe instrumenty zabezpieczające eksport — tłumaczył się Maciej Duda, przyznając jednocześnie, że od przedstawicieli instytucji finansowych dostał wczoraj porządną burę.

Potężne baty dostał też kurs spółki. Zanurkował tuż po opublikowaniu przez spółkę komunikatu o opcjach. Ostatecznie zakończył dzień na ponad 33-procentowym minusie.

…a KNF rozliczy

Co na to Komisja Nadzoru Finansowego (KNF)? Pytanie jest zasadne, ponieważ urząd już od kilkunastu tygodni wie dokładnie, które spółki mają w portfelu toksyczne instrumenty walutowe. Same go o tym poinformowały, wypełniając obowiązkowe ankiety. Zrobił to też PKM Duda.

— Będziemy rozliczać spółki z tego, jak wypełniają obowiązki informacyjne. To jedyne, co możemy zrobić — mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

Co PKM Duda napisał w swojej ankiecie? Urząd zasłania się tajemnicą.

Emisja akcji jest teraz ryzykowna

Informacja o tym, że PKM Duda też jest zaangażowany w transakcje walutowe, to dla mnie ogromne i negatywne zaskoczenie. Przecież wcześniej zarząd otwarcie zapewniał, że firma nie ma opcji. Na dodatek podana w komunikacie kwota 29 mln zł odnosi się do ujemnej wyceny kontraktów według

ich wartości na koniec 2008 r.

Szacuję, że dziś — kiedy złoty jest o wiele słabszy — ich ujemna wycena wynosi już dwa razy więcej.

W obecnych warunkach oceniam, że przygotowywana przez spółkę emisja akcji jest ryzykowna. Po pierwsze, dlatego, że nikt nie obejmie nowych akcji po cenie emisyjnej (1,1 zł) wyższej od kursu na giełdzie (dzisiaj 0,80 zł po spadku o 33,33 proc.). Chyba że emisję uratuje sama rodzina Dudów. Po drugie, chodzi o kwestię zaufania rynku. Trudno mi znaleźć wyjaśnienie dla dezinformacyjnej polityki zarządu w kwestii opcji.

Warto tu podkreślić, że Duda należy do spółek o wysokim wskaźniku zadłużenia. Sięga ono obecnie 400 mln zł, więc dodatkowe 60-70 mln zł z tytułu zobowiązań opcyjnych jest dla firmy znaczącym obciążeniem. Gdyby banki zażądały od spółki zamknięcia pozycji, postawiłyby ją pod ścianą.

Informacja o planowanym przeszacowaniu nieruchomości, co będzie miało pozytywny wpływ na wyniki finansowe, jest — w mojej ocenie — jedynie zabiegiem księgowym.

Game over

To, co zrobił Maciej Duda, nie mieści się w głowie. Różne rzeczy widziałem na giełdzie, ale coś takiego, to już za wiele. W ostatnim czasie, w związku z planowaną emisją akcji, Maciej Duda, prezes PKM Duda, zapewniał wszystkich analityków z TFI i OFE, że jego spółka nie ma żadnych otwartych pozycji na opcjach walutowych. I co się okazało? Że nagle opcje są, i to na grube dziesiątki milionów złotych. Obecna ujemna wartość tych instrumentów może już przekraczać 100 mln zł. Po co są trzymane nadal? Tego nie wiadomo, podobnie jak niewiadoma jest nominalna wartość opcji i cena ich wykonania. Pewne jest jednak, że prezes Dudy kłamał, patrząc w oczy, by namówić nas do zainwestowania pieniędzy w nową emisję akcji.

Wśród inwestorów instytucjonalnych PKM Duda jest skończony. Mam nadzieję, że presja społeczna będzie na tyle duża wobec KNF i prokuratury, iż Maciej Duda poniesie zasłużoną karę zarówno z pozwów cywilnych, jak i z odpowiedzialności karnej. Świadome wprowadzanie w błąd, by odnieść osobiste korzyści, powinno być z całą surowością skutecznie ścigane. Nie psujmy naszego rynku kapitałowego.

Rynek źle mnie zrozumiał. Miałem opcje, ale nie spekulacyjne

Maciej Duda, prezes i współwłaściciel mięsnego koncernu, żałuje, że analitycy, zarządzający i inwestorzy czują się oszukani.

"PB": Dlaczego w ostatnich tygodniach zapewniał pan inwestorów, m.in. na łamach "Pulsu Biznesu", że PKM Duda nie zawierał żadnych umów opcyjnych?

Maciej Duda: Miałem na myśli opcje o charakterze spekulacyjnym, a nie standardowe transakcje zabezpieczające wpływy z eksportu. Żałuję, że rynek mnie źle zrozumiał. Powinienem opisać je bardziej szczegółowo.

Dlaczego dopiero wczoraj PKM Duda poinformował o zawartych transakcjach walutowych?

Celem było przekazanie precyzyjnej informacji uczestnikom rynku kapitałowego. Dopiero wczoraj spółka zakończyła proces wyceny zawartych transakcji walutowych.

W jaki sposób i w jakim stopniu te transakcje wpłyną na wyniki grupy w 2008 r.?

Walutowe transakcje zabezpieczające obniżą wynik z 2008 r. o 29 mln zł (koszty finansowe). Przeszacowanie aktywów przeznaczonych do sprzedaży wpłynie pozytywnie na wynik operacyjny grupy w kwocie około 32 mln zł.

Czy nie obawia się pan, że ewentualny spadek zamówień zagranicznych sprawi, że te rozliczenia nie zostaną pokryte przyszłymi wpływami w euro i dolarach?

Oprócz sprzedaży na rynki UE planujemy zwiększone przychody eksportowe, szczególnie na rynki dalekowschodnie i Ukrainę. Słabnący złoty poprawia konkurencyjność.

Ile dziś wynosi ujemna wycena tych instrumentów i czy jest ryzyko, że banki zażądają zamknięcia pozycji?

Spółka na bieżąco rozlicza wszystkie transakcje, horyzont czasowy tych transakcji obejmuje kolejnych 6 kwartałów. Wzrost produkcji i eksportu dzięki poczynionym inwestycjom sprawiają, że spółka może odpowiadać na zwiększone zapotrzebowanie zagranicznych kontrahentów. Czynniki te oraz to, że transakcje walutowe nie miały charakteru spekulacyjnego, poprawiają wiarygodność spółki w oczach banków.

Magdalena

Graniszewska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Duda oszukał