Dudek: ustawa kompetencyjna w wyjątkowo niewłaściwym momencie

PAP
opublikowano: 2009-04-21 17:56

Zdaniem konstytucjonalisty, profesora KUL, Dariusza Dudka ustawa kompetencyjna powstaje w wyjątkowo niewłaściwym momencie, ponieważ przed Trybunałem Konstytucyjnym na wniosek premiera toczy się spór dotyczący dokładnie tych samych zagadnień.

"Skoro już zainicjowano postępowanie, to właściwe jest oczekiwanie na wyrok Trybunału, albo na umorzenie postępowania, o co wniosła strona prezydencka uważając, że w istocie nie ma sporu prawnego kompetencyjnego, jest tylko konflikt kompetencyjny na podłożu pewnych różnic politycznych" - powiedział PAP we wtorek Dudek.

Prof. Dudek jest pełnomocnikiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym, który rozpoznaje wniosek premiera Donalda Tuska o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego w sprawie reprezentacji Polski na szczytach UE.

"Poważne wątpliwości" budzą też - według konstytucjonalisty - proponowane w projekcie (przygotowanym przez marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego) rozwiązania, zwłaszcza sformułowanie, że to rząd miałby udzielać prezydentowi upoważnienia do udziału w posiedzeniu instytucji unijnej. "Konstytucja wyposaża prezydenta w funkcję najwyższego przedstawiciela państwa polskiego - w domyśle na forum wewnętrznym i zewnętrznym" - podkreślił Dudek.

"Stwierdzenie, że rząd mógłby na mocy tej ustawy relatywizować funkcję przedstawicielską prezydenta może rodzić wątpliwości, co do zgodności z konstytucją" - ocenił Dudek. Jego zdaniem można spodziewać się skierowania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.

Przyznanie takich kompetencji rządowi jest - według Dudka - nieporozumieniem także w świetle traktatu o Unii Europejskiej, który mówi, że w skład Rady Europejskiej wchodzą szefowie państw i rządów - jednostkowo, albo obaj łącznie.

"Zatem dopuszczalnym sposobem reprezentacji państwa członkowskiego Unii na posiedzeniu Rady Europejskiej jest i dwuosobowa delegacja, ale nie rządowa, lecz państwowa" - uważa Dudek.

Szef rządu może do składu delegacji wyznaczyć osoby ze struktur administracyjnych, jako zaplecze fachowe. "Ale czym innym jest delegacja rządowa, a czym innym reprezentacja państwa" - zaznaczył Dudek.

Zdaniem Dudka precyzowanie konstytucyjnej funkcji reprezentacji państwa przez prezydenta nie jest konieczne, ani możliwe, gdyż ta funkcja oznacza "niedającą się sprecyzować z góry liczbę sposobów, przypadków, okoliczności, kiedy działa prezydent". "Próba zdefiniowania reprezentacji, uwarunkowania jej uprzednią zgodą rządu na wniosek premiera, zupełnie wypacza tę rolę" - argumentował Dudek.

Według konstytucjonalisty pomysł ustawy kompetencyjnej jest wyrazem tzw. fideizmu prawniczego, czyli przekonania, że pierwszym sposobem na pojawiające się rozmaite problemy są regulacje prawne. One zaś - jak przekonywał - nie są receptą w tym przypadku na niedostatek kultury politycznej i prawnej.

"Ani modyfikacja konstytucji, ani uchwalenie jakiejkolwiek ustawy nie spowoduje zaspokojenia tego deficytu, który w naszym życiu publicznym jest najbardziej widoczny i obecny, a jest to po prostu deficyt poziomu kultury politycznej i prawnej. I to dotyczy tak społeczeństwa, jak i osób pełniących funkcje władzy publicznej, także wybieranych w drodze wyborów powszechnych" - uważa Dudek.

W myśl projektu ustawy kompetencyjnej przygotowanej przez marszałka Sejmu, to rząd ustala stanowisko Polski w sprawach związanych z członkostwem w UE, m.in. w sferze unii gospodarczej i pieniężnej. Ponadto rząd, na wniosek premiera, "udziela organowi państwa upoważnienia do udziału w posiedzeniu instytucji UE". Nieodłączną częścią upoważnienia jest stanowisko w sprawach będących przedmiotem takiego posiedzenia. Projekt zakłada również, że na żądanie prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu rząd przedstawia informację o sprawach związanych z członkostwem Polski we Wspólnocie.(