Duma domaga się informacji o Rosukrenergo

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2006-01-13 17:41

Duma Państwowa Rosji, izba niższa parlamentu, poleciła w piątek, by jej komisja ds. własności zebrała i przedstawiła deputowanym informacje dotyczące spółki Rosukrenergo (RUE), która od początku tego roku pośredniczy w dostawach gazu z Rosji i Azji Środkowej na Ukrainę.

Duma Państwowa Rosji, izba niższa parlamentu, poleciła w piątek, by jej komisja ds. własności zebrała i przedstawiła deputowanym informacje dotyczące spółki Rosukrenergo (RUE), która od początku tego roku pośredniczy w dostawach gazu z Rosji i Azji Środkowej na Ukrainę.

Oleg Szenin z lewicowo-nacjonalistycznej partii Rodina, autor wniosku w tej sprawie, wyjaśnił, że chodzi przede wszystkim o ustalenie, kto jest właścicielem tej firmy, a także spółek, które ją utworzyły.

Duma chce też zapoznać się z umowami, na mocy których RUE przejęła całość eksportu rosyjskiego gazu na Ukrainę.

Porozumienie zawarte 4 stycznia w Moskwie przez Gazprom i ukraiński Naftohaz zakłada, że rosyjski koncern będzie sprzedawać paliwo po cenie 230 dolarów za 1000 metrów sześciennych Rosukrenergo, ta zaś będzie je mieszać z tańszym gazem pochodzącym z Turkmenistanu, Uzbekistanu oraz Kazachstanu i dostarczać na Ukrainę po 95 dolarów za 1000 metrów sześciennych.

Władze w Kijowie utrzymują, że włączenie Rosukrenergo do handlu gazem między Rosją i Ukrainą było inicjatywą strony rosyjskiej.

Według dziennika "Kommiersant", Rosukrenergo powstała w lipcu 2004 roku. Spółkę utworzyły, należący w 100 procentach do Gazpromu, Gazprombank (za pośrednictwem 100-procentowej "córki" Arosgas) oraz austriacka Raiffeisen Banking Group (za pośrednictwem 100-procentowej "córki" Raiffeisen Investment i 100-procentowej "wnuczki" Centragas). Strony mają po 50 proc. udziałów.

RUE została zarejestrowana w raju podatkowym Zug, w Szwajcarii. W tym samym kantonie do rejestru spółek wpisana została rosyjsko-niemiecka North European Gas Pipeline Company (NEGPC), operator Gazociągu Północnego, którym rosyjski gaz od 2010 roku ma popłynąć bezpośrednio do Niemiec, z pominięciem krajów tranzytowych, w tym Polski.

Prezesem Rosukrenergo jest Wolfgang Putschek, członek zarządu Raiffeisen Investment, a dyrektorami generalnymi Konstantin Czujczenko, członek zarządu Gazpromu, i Oleg Palczikow, były szef moskiewskiego przedstawicielstwa Eural TG, spółki, która wcześniej pośredniczyła w dostawach gazu z Turkmenistanu na Ukrainę.

Od 1 stycznia 2005 roku RUE dostarcza turkmeński gaz na Ukrainę, a od 1 marca 2005 roku - również do Polski. Według anonimowych analityków, na których powołuje się "Kommiersant", jej obroty w ubiegłym roku wyniosły 2,5 mld dolarów.

Po "pomarańczowej rewolucji" nowe władze w Kijowie zakwestionowały przejrzystość funkcjonowania Rosukrenergo i zaproponowały odkupienie od Raiffeisen jego udziałów w spółce. Do transakcji jednak nie doszło.

Jednocześnie w Kijowie pojawiły się informacje o związkach Rosukrenergo z poprzednimi władzami tego kraju. Były szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Ołeksandr Turczynow oświadczył nawet, że część aktywów spółki kontrolował osobiście były prezydent Leonid Kuczma, który później jakoby odsprzedał je pracownikom Gazpromu, związanym z otoczeniem prezydenta Rosji Władimira Putina.

Turczynow oznajmił również, że związki z Rosukrenergo ma też kontrowersyjny biznesmen z czterema paszportami (Rosji, Ukrainy, Izraela i Węgier) Siemion Mogilewicz, dwukrotnie sądzony w Rosji za oszustwa, a obecnie ścigany przez amerykańskie FBI m.in. za pranie brudnych pieniędzy.

Według rosyjskiego portalu internetowego NEWSru.com, Mogilewicz, w przeszłości związany z najpotężniejszymi gangami w ZSRR - lubereckim i sołncewskim, kontroluje rynek prostytutek w Budapeszcie i Pradze.

"Kommiersant", powołując się na nieoficjalne informacje, utrzymuje, że Mogilewicz uczestniczył w moskiewskich negocjacjach Gazpromu, Naftohazu i Rosukrenergo, które zakończyły noworoczną wojnę gazową między Rosją i Ukrainą.

Rosyjski wicepremier Dmitrij Miedwiediew, który kieruje radą dyrektorów (rada nadzorczą) Gazpromu, przyznał pośrednio, że przejrzystość Rosukrenergo pozostawia wiele do życzenia.

"Ważne znaczenie ma struktura własności Rosukrenergo, która powinna być absolutnie przejrzysta i odpowiadać strukturze biznesu tej spółki" - cytuje w piątek jego słowa dziennik "Wriemia Nowostiej". "Optymalnym wariantem byłoby, gdyby partnerem Gazpromu w tej kompanii była państwowa struktura Naftohaz Ukrainy" - zauważył Miedwiediew, jeden z najbliższych współpracowników Putina, do niedawna szef jego administracji.

Jerzy Malczyk