Duque trzyma klucz do pokoju w Kolumbii

Kolumbijskiemu prezydentowi-elektowi ufają inwestorzy, jednak ważniejsze dla przyszłości kraju okazać się może to, czy podobnym zaufaniem obdarzą go strony wygaszanej wojny domowej.

Kiedy w listopadzie 2016 r. kolumbijski parlament ratyfikował porozumienie kończące 52 lata wojny domowej, Iván Duque, był szeregowym senatorem przeciwnej mu partii Centrum Demokratyczne. Wybrany w niedzielnych wyborach na prezydenta polityk nie zdoła unieważnić ostro krytykowanego porozumienia, zakładającego m.in. gwarancje mandatów parlamencie dla byłych przywódców zdemilitaryzowanej lewicującej partyzantki FARC. Najmłodszy w 132-letniej historii republiki prezydent-elekt, który większość dorosłego życia spędził w USA, nominację zawdzięcza byłej głowie państwa w latach 2002-2010 Álvaro Uribe, dzięki swojej twardej walce z FARC dotąd najbardziej popularnemu kolumbijskiemu politykowi.

Prowadzona przez ustępującego prezydenta Juana Manuela Santosa, laureata pokojowej nagrody Nobla, polityka negocjacji z partyzantkami przyniosła pewne sukcesy. W 2016 r. ofiar konfliktu było dziesięciokrotnie mniej niż w pierwszych latach prezydentury Álvaro Uribe, stojących pod znakiem ofensywy wobec partyzantek. FARC jest teraz legalnie działającą partią polityczną, a 12 tysięcy spośród jego bojówkarzy rozbroiło się i przeniosło do wyznaczonych przez rząd specjalnych stref. Jednak niezadowolenie z kształtu porozumienia jest duże, a opuszczone przez byłych partyzantów tereny w znacznej części zdążyły już zająć inne gangi i guerille, utrzymujące się – podobnie jak kiedyś FARC – z upraw koki. Wśród nich znajdują się konkurencyjna dla FARC lewicująca partyzantka ELN, wywodzący się z prorządowych oddziałów paramilitarnych Clan de Golfo, oraz nowe gangi, rekrutujące członków między innymi z chcących pozostać w dżungli bojowników FARC.

Próba rewizji warunków pokoju, do której chcieć dążyć może Iván Duque, choć ciesząca się sporym poparciem społecznym, miałaby jednak fatalne skutki z punktu widzenia przyszłości procesu pokojowego. Wprawdzie prezydent-elekt nie może podważyć fundamentów porozumienia pokojowego, bo w dużej części są zapisane w konstytucji, a zasiadający obecnie w kongresie liderzy FARC są za starzy, by wrócić do dżungli. Jeśli jednak Iván Duque będzie blokował ustawy wprowadzające w życie ustalenia z negocjacji, to rząd może stracić wiarygodność w oczach przywódców tych partyzantek, które dotąd nie złożyły broni, co przekreśliłoby szanse na rozbrojenie ELN. Na domiar złego za satysfakcjonujące trudno uznać dotychczasowe wyniki programów zastępowania zasiewów koki legalnymi plantacjami oraz mające wspierać rozwój wychodzących z wojny obszarów wiejskich programy infrastrukturalne.

Nowego prezydenta szereg wyzwań czeka także w gospodarce. Dynamika PKB, która do połowy obecnej dekady systematycznie przekraczała 4 proc., obecnie sięga zaledwie 2,2 proc., a kraj doświadczył pierwszej od półtorej dekady obniżki wiarygodności kredytowej. Produkcja koki jest znacznie wyższa niż jeszcze kilka lat temu, a przez granicę z Wenezuelą napływają setki tysięcy uciekinierów spod opresyjnych rządów Nicolasa Madury. Mimo to krajowe rynki finansowe radzą sobie całkiem dobrze, zwłaszcza na tle takich krajów regionu, jak zmagająca się z ucieczką kapitału Argentyna czy pogrążone w niepewności co do sytuacji politycznej Brazylia i Meksyk.

Dobre noty u inwestorów, do których przyczyniły się wysokie ceny ropy oraz sondaże zapowiadające zwycięstwo prorynkowo nastawionego Ivana Duque, widać po notowaniach krajowej waluty. Peso jako jeden z nielicznych środków płatniczych zyskało w tym roku do dolara – skala umocnienia sięga skromnych 2,0 proc., co jednak daje mu drugie miejsce wśród 32 monitorowanych przez Bloomberga ważniejszych walut. Obecnie od zaufania inwestorów znacznie ważniejsze dla przyszłości Kolumbii okazać się może zaufanie pozostałych stron konfliktu do prezydenta-elekta. Jego zamiary wciąż nie są pewne, a trudno wyobrazić sobie lepszy sposób na zaprzepaszczenie dotychczasowych wysiłków pokojowych niż wsadzenie do więzienia świeżo wybranych do kongresu przywódców FARC.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Duque trzyma klucz do pokoju w Kolumbii