Główne europejskie giełdy przez długie godziny falowały pomiędzy strefą zysków a strat. Z jednej strony widać było chęć do silniejszego odbicia, z drugiej strony strach przed globalną recesją paraliżował inwestorów. Swoje robiły też pogłoski o możliwym obniżeniu ratingu Francji. Zwyżki na początku sesji w USA niewiele pomagały, ale do czasu. W końcu indeksy na Starym Kontynencie "poddały" się dyktatowi kupujących.
Wśród spółek szczególnie przykuwających uwagę był Zurych Financial Services, największy szwajcarski ubezpieczyciel. Kurs zwyżkował nawet 6 proc. po publikacji wyników za II kwartał (zdecydowanie przebiły prognozy analityków). Zysk spółki wzrósł o 88 proc.
Z kolei ponad 14-procentową zwyżką notowań, najwyższą od 2008 roku, mogli cieszyć się akcjonariusze Salzgitter. Niemiecki producent stali poinformował o 18-procentowym wzroście sprzedaży, chwaląc się zarówno "dobrym otoczeniem", jak i przynoszącą efekty restrukturyzacją kosztów.
Powodów do zadowolenia nie mieli z kolei udziałowcy francuskich banków. Zniżkowały m.in. notowania gigantów: BNP Paribas czy Societe Generale. Inwestorzy wystraszyli się skutków możliwego obniżenia ratingu Francji.