Duże inwestycje zjedzą zyski energetyki

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2014-05-15 00:00

Wzrost cen prądu może poprawić wyniki spółek energetycznych. Płynące z tego korzyści nie przełożą się jednak na wyższe dywidendy

Opublikowane we wtorek i środę wyniki PGE, Tauronu, Enei i Energii za pierwszy kwartał 2014 r. analitycy oceniają jako dobre.

— Rezultaty były dobre w stosunku do oczekiwań, ale nie zeszłego roku — zaznacza Tomasz Krukowski, analityk Deutsche Banku. Specjalista dodaje, że pierwszy kwartał był ciężki dla branży, ale nie przełożyło się to na wyniki tak bardzo, jak obawiali się inwestorzy.

— Dlatego cały rok może nie być tak zły, jak można było przypuszczać — uważa Tomasz Krukowski.

W spółki energetyczne uderzyła przede wszystkim ciepła zima i spadek cen energii elektrycznej. Najgorzej wyszedł na tym Tauron. W zasadzie tylko do jego wyników analitycy mają zastrzeżenia. Petr Bartek z Erste Group twierdzi, że na poziomie EBITDA wyniki Tauronu „były całkiem dobre”, ale zwraca uwagę, że przepływy operacyjne spadły niemal do zera, co spowodowało wzrost długu netto. To samo niepokoi Flawiusza Pawluka z Unicredit CAIB.

— Operacyjny cash flow Tauronu był bardzo słaby — spadł o 400 mln zł. Spółka twierdzi, że wzrosły jej należności handlowe o 195 mln zł i te pieniądze są do odzyskania. Jednak istotnie wzrosły też zapasy węgla produkowanego przez Południowy Koncern Węglowy. Tauron nie jest w stanie się ich pozbyć, bo sprzedaje mniej prądu, a więc zużywa mniej węgla. Do tego jest związany umowami z Kompanią Węglową, gwarantującymi określony poziom odbioru węgla z jej kopalń — tłumaczy Flawiusz Pawluk.

— W krytycznym momencie mogliśmy dosypywać węgla na hałdy jeszcze tylko przez 14 dni, a potem musielibyśmy zamknąć kopalnie — tłumaczy Krzysztof Zawadzki, wiceprezes Tauronu.

Operacje jednorazowe

Flawiusz Pawluk za nie najlepsze uważa też wyniki Enei. Jego zdaniem, zaskoczeniempozytywnym były natomiast wyniki PGE — mimo że na poziomie netto były nieco gorsze od oczekiwań.

— Wynikało to z zawiązania 154 mln zł rezerw na program dobrowolnych odejść i bardzo konserwatywnej polityki księgowania rezerw na emisję CO 2. W pierwszym kwartale spółka zaksięgowała 272 mln zł jako rezerwę na CO 2, mimo że połowę certyfikatów na 2014 r. otrzyma za darmo. Znajdzie to odzwierciedlenie w wynikach za drugi kwartał — uważa Flawiusz Pawluk. Specjalista przestrzega natomiast przed zbytnią euforią w odniesieniu do wyników Energi.

— Na pierwszy rzut oka były dużo lepsze niż konsensus. Ale było tam zdarzenie jednorazowe związane ze sprzedażą dużej liczby zielonych certyfikatów, co dało spółce dodatkowe 43 mln zł. Podobnie zachowały się wszystkie spółki energetyczne, ale w przypadku Energi było to blisko 10 proc. wyniku EBITDA. Gdyby tych certyfikatów nie było, to wynik byłby zgodny z oczekiwaniami, a nie lepszy — mówi Flawiusz Pawluk.

Bilans korzyści

Widoczny wzrost cen prądu jest niewątpliwie korzystny dla PGE, Tauronu, Enei i Energii. Nie można go jednak przeceniać.

— Uczestnicy rynku dostrzegają, że cena prądu odbija i zdyskontowali to już w pierwszym kwartale, kiedy to kursy spółek energetycznych mocno wzrosły — mówi Flawiusz Pawluk. Na dodatek spółki energetyczne czekają duże wydatki inwestycyjne. W opublikowanej 14 maja 2014 r. aktualizacji strategii PGE zapowiedziało wydanie 50 mld zł na inwestycje do 2020 r. Tauron chce w tym samym czasie wydać na inwestycje 37-42 mld zł.

— Poza Energą każda ze spółek stoi przed istotnym wzrostem nakładów inwestycyjnych w najbliższych latach. Mimo że w wyniku wzrostu cen prądu wyniki spółek mogą się poprawiać, to poprawę tę na poziomie przepływów gotówkowych będą zjadać inwestycje. Inwestorzy będą sobie musieli odpowiedzieć na pytanie, czy jest jakaś większa wartość w spółkach, które przez 2-3 lata nie będą mogły zaoferować wyższych dywidend — komentuje Flawiusz Pawluk.