Z uwagi na święto w USA inwestorzy z Europy zdani byli na własne siły. Przed południem wydawało się, że nie będą mieli problemów z wydźwignięciem indeksów nad kreskę. Poranne wzrosty w Azji oraz doniesienia o kolejnych rządowych planach ratunkowych zachęcały do zakupów. Po południu, korzystając z niskich obrotów, pesymiści zaniżyli jednak indeksy.
Przez długie godziny inwestorzy dyskontowali informacje o kolejnym zastrzyku pieniędzy i gwarancji dla brytyjskiego sektora bankowego i francuskich producentów aut. W górę szły kursy banków. Silna korekta dosięgła jedynie Royal Bank of Scot- land, który poinformował o wielomiliardowej stracie. Po południu sytuacja się zmieniła. Kontrolę nad rynkiem zaczęła przejmować podaż. Do spadkowiczów dołączyły brytyjskie blue chipy: Lloyds czy HSBC.
Pod koniec sesji do głosu znów próbowali dojść kupujący. Dobrze zachowywali się niemieccy giganci użyteczności publicznej E.ON i RWE. Analitycy podwyższyli do "kupuj" rekomendacje.
Tadeusz
Stasiuk