Dużo zadań, a czasu niewiele

Kamil Zatoński
opublikowano: 2004-10-15 00:00

Pilne zadania rządowi Marka Belki udało się wykonać. To jednak wciąż za mało. Ogrom pracy wciąż przed nim.

Budżet już w Sejmie, ustawa zdrowotna obowiązuje, kolejki przed oddziałami PKO BP pokazały, że prywatyzacja wreszcie ruszyła, rolnicy dostają dopłaty, a plan Hausnera — choć okrojony — przyniesie ograniczenie wydatków. Stare problemy pozostają jednak aktualne.

Tymczasem rządowi zostało zaledwie pół roku, a kampania wyborcza zazwyczaj nie sprzyja podejmowaniu odważnych decyzji.

Szara strefa i koniec

Najważniejsze problemy — bezrobocie maleje w ślimaczym tempie (w sierpniu wyniosło 19,1 proc.) także dlatego, że klimat do inwestycji wcale się nie poprawia, a wiele firm zagranicznych wciąż omija Polskę szerokim łukiem.

Najświeższe dane Banku Światowego pokazują, że pod względem dynamiki inwestycji zagranicznych jesteśmy w regionie na szarym końcu. Tu rząd ma sporo do zrobienia, a projekt ustawy o Polskiej Agencji Promocji Gospodarczej spotkał się z druzgocącą krytyką przedsiębiorców. Biznes pochwalił natomiast ustawę o swobodzie działalności gospodarczej.

Czy poskutkuje to tym, że więcej firm zdecyduje się działać w pełni legalnie? Na razie resort finansów szykuje rozporządzenie, które ma ograniczyć szarą strefę. Jak? Na pewno nie przez zmniejszenie obciążeń dla pracodawców, bo tu akurat zdecydowano się podnieść składkę na ZUS.

Wiele odwagi będzie wymagało natomiast kontynuowanie reformy finansów publicznych.

Wyborczy kaganiec

Trzeba pamiętać, że ekonomiści nawet obecną jej wersję uważają za niewystarczającą. I choć Marek Belka tryska optymizmem, a w tym roku dług publiczny raczej nie przekroczy 55 proc. PKB, to bezbolesne przeprowadzenie przez Sejm kolejnych ustaw z planu Hausnera w roku wyborczym wydaje się bardzo mało prawdopodobne.

Zwłaszcza że na tapecie została np. reforma KRUS, a posłowie SLD już przebąkują o konieczności wprowadzenia dodatków dla najmniej zarabiających.