W drugiej połowie roku 2009 sprzedaż mieszkań nie wzrosła radykalnie, ale proporcja liczby sprzedanych lokali w stosunku do oferowanych poprawiła się. Zdaniem ekspertów firmy Reas to rezultat spadku liczby nowych inwestycji, redukcji cen i zmiany nastawienia nabywców, którzy powoli wracają na rynek. A jaki jest pesymistyczny scenariusz?
Eksperci wskazują, że coraz bardziej prawdopodobne jest wystąpienie w 2010 r. niedoboru mieszkań oferowanych do sprzedaży.
Nadwyżka apartamentów
Według analityków stołeczny rynek najgorszy moment ma już za sobą, a stolica jest w grupie miast, które najszybciej będą wychodzić z kryzysu.
W Warszawie najlepsze perspektywy ma zwłaszcza segment popularny, czyli mieszkania w cenie do 8 tys. zł za mkw. Na rynku drogich lokali, czyli powyżej 8 tys. zł za mkw. jest gorzej, nadwyżka podaży może się jeszcze utrzymać.
Warszawa jest wciąż największym rynkiem mieszkaniowym w kraju. W 2008 r. oddano tutaj do użytku blisko 19,4 tys. nowych mieszkań. Liczba lokali oferowanych do sprzedaży pod koniec pierwszego półrocza tego roku wyniosła ok. 13 tys., z czego nieco ponad dwa tysiące stanowiły mieszkania gotowe.
Dla porównania, na drugim co do wielkości rynku mieszkaniowym Polski — w Krakowie, oferowanych jest blisko 6 tys. lokali, z czego około 30 proc. stanowią mieszkania gotowe.
Prognozy Reas zakładają jednocześnie, że w drugiej połowie tego roku deweloperzy wprowadzą na tutejszy rynek dodatkowo blisko 2,6 tys. lokali. Według ekspertów znajdą one jednak nabywców m.in. dzięki specyfice krakowskiego rynku, czyli transakcjom o charakterze inwestycyjnym.
Niedostosowanie
Problemem wielu firm deweloperskich jest niedostosowanie oferty do lokalnego popytu. Przykładem jest m.in. Łódź. Tutejszy rynek mieszkaniowy zaczął nabierać znaczenia dopiero w ostatnich dwóch latach. Do 2007 r. deweloperzy oddawali tutaj do użytku średnio 600 inwestycji rocznie. W 2008 r. nastąpił prawie dwukrotny wzrost tej liczby. Rezultatem jest duża nadpodaż mieszkań, zwłaszcza w segmencie apartamentów.
Wniosek? Według ekspertów nowe inwestycje muszą być adresowane do lokalnych nabywców i uwzględniać niższą niż w innych miastach siłę nabywczą ludności. Budowa apartamentów w tej lokalizacji, jest więc obarczona dużym ryzykiem.
W porównaniu z łódzkim poznański rynek mieszkaniowy charakteryzuje niewielka podaż w segmencie apartamentów. To obecnie piąty co do wielkości rynek mieszkaniowy w kraju, a tutejsi deweloperzy są w najkorzystniejszej sytuacji. Mieszkania oddane do użytku w Poznaniu drugiej połowie 2008 r. sprzedane są w blisko 80 procentach.
Atut Trójmiasta
Apartamenty mają duży udział w puli mieszkań dostępnych na rynku Wrocławia, za mało jest tutaj mieszkań zbudowanych z przeznaczeniem dla lokalnych nabywców. Mimo to w pierwszym półroczu 2009 tutejsi deweloperzy sprzedali ponad 1,5 tys. lokali.
W drugim kwartale 2009 r. przeciętna cena mieszkań w ofercie wyniosła 6 tys. zł, a w segmencie apartamentów blisko 10 tys. zł.
Według Reas to wciąż za dużo jak na możliwości mieszkańców stolicy Dolnego Śląska. Na tle innych miast trójmiejski rynek mieszkaniowy radzi sobie nieźle. Działają tu lokalne firmy budujące na gruntach zakupionych jeszcze przed okresem koniunktury i elastycznie planujące swoje przedsięwzięcia. Szybko zareagowały one na spadek sprzedaży. W ciągu niemal dwóch lat średnie ceny w Trójmieście spadły o około 20 proc.
W połowie roku w Trójmieście w ofercie było łącznie około 4,1 tys. mieszkań w 182 mieszkaniowych inwestycjach.
Aglomeracja trójmiejska ma również inne atuty. Na popyt mają tu wpływ również nabywcy z innych miast, traktujący inwestycyjnie zakup mieszkania w nadmorskiej aglomeracji. Dlatego zdaniem ekspertów Reas, Trójmiasto najszybciej będzie wychodzić z kryzysu zaraz po liderach — Warszawie i Krakowie.
Co dalej?
Eksperci przewidują dalszy spadek cen, ale w 2010 r. będzie on miał już charakter symboliczny. Zdaniem analityków działu badań i analiz firmy Emmerson na rynku pojawi się więcej mieszkań budowanych w tzw. segmencie popularnym, o mniejszych metrażach i niższej cenie niż przeciętna średnia, co przyczyni się do dalszego spadku cen.
Jednocześnie eksperci zgodnie podkreślają, że o dalszym rozwoju sytuacji zdecyduje postawa banków i to czy zliberalizują politykę i zaczną udzielać kredytów, zarówno firmom deweloperskim i ich klientom. Niestety, dane podane przez Związek Banków Polskich nie napawają optymizmem, w pierwszym półroczu 2009 liczba udzielonych kredytów była niższa o blisko 55 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku 2008.
