Duży inwestorze, na razie nie przychodź!

Małgorzata Grzegorczyk
09-03-2006, 00:00

Gdyby dziś w Polsce chciał zainwestować gigant, nie mógłby wejść do żadnej ze stref. Bo zabrakło terenu pod duże projekty...

W 2005 r. zawitali do Polski wielcy inwestorzy: MAN do Niepołomic oraz LG, który ściągnął do Kobierzyc sześciu poddostawców i dwie firmy AGD. Paradoksalnie, mamy przez to kłopoty: obecnie Polska nie mogłaby zaoferować dużemu inwestorowi odpowiedniego terenu w specjalnej strefie ekonomicznej (SSE).

— Żadna z 14 stref nie ma dziś wolnych 50-100 ha w jednym kawałku — mówi Krzysztof Krzysztofiak, prezes Krakowskiego Parku Technologicznego.

Choć zagospodarowanie stref, których obszar wynosi 6352 ha, sięga średnio 40-60 proc., to tereny są mocno poszatkowane. Było jeszcze wprawdzie dodatkowe 1675 ha na duże projekty. Te tereny można było „dać” strefie, która tego potrzebowała. Z tej puli nie został jednak ani jeden hektar.

Zanim zmienią…

Co na to resort gospodarki?

— Przygotowujemy nowelizację ustawy o gospodarce gruntami rolnymi i nowelizację ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych. Planujemy zakończenie prac nad projektem w tym tygodniu i przekazanie ich do konsultacji międzyresortowych w przyszłym — mówi Teresa Korycińska, zastępca dyrektora departamentu instrumentów wsparcia.

Pierwszy dokument przewiduje zwiększenie obszaru stref (pula na zwykłe i duże projekty) z 8 tys. do 10 tys. ha. Druga nowelizacja ma umożliwić przekazywanie gruntów należących do Agencji Nieruchomości Rolnych (ANR) spółkom zarządzającym strefami bez konieczności ogłaszania przetargów. Obecnie konieczne są w przypadku takich terenów dwa przetargi: najpierw ANR ogłasza przetarg dla strefy, potem strefa dla inwestora. W ten sposób proces zakupu ziemi trwa około 300 dni. To może pochłonąć dużo czasu, bo wchodzi w obszar kompetencji Ministerstwa Rolnictwa oraz Ministerstwa Skarbu Państwa. Oba rządowe projekty będą musiały przejść przez parlament.

— Myślę, że Sejm nie uzna tej ustawy za priorytetową, więc zmian można się spodziewać najwcześniej w czwartym kwartale tego roku — mówi Krzysztof Krzysztofiak.

Innego zdania jest Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej SSE.

— Myślę, że rząd nie zabrał się za zmiany tylko dlatego, że apelują o to prezesi stref. Musi być jakiś duży projekt albo kilka dużych projektów, dla których zmiany są potrzebne. Podejrzewam, że skoro tak, to uda się je wprowadzić w ciągu trzech miesięcy — twierdzi Piotr Wojaczek.

…będzie rok prowizorki

Niezależnie od tego, jak długo by to trwało, na razie będą stosowane rozwiązania tymczasowe.

— Trzeba będzie dokonywać zmian granic stref i wymieniać obszary niezagospodarowane. I to nie tylko w obrębie jednej strefy, ale w skali kraju — zapowiada Teresa Korycińska.

Oznacza to, że w razie potrzeby tereny z jednej strefy będą mogły zostać wyłączone, a odpowiedniej wielkości działki włączone do innej SSE.

Nie samą strefą

Premier Kazimierz Marcinkiewicz zapowiadał, że w tym roku do Polski napłynie 10 mld USD inwestycji zagranicznych. Mimo braku terenów w SSE jest to możliwe.

— Specjalna strefa ekonomiczna to niejedyna zachęta dla inwestorów. Mamy przecież programy wieloletnie, którymi firmy bardzo się interesują. Duże projekty nie przestaną pojawiać się w Polsce, bo brakuje miejsca w strefach — twierdzi Adam Żołnowski, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

Dodaje, że ze zwolnienia z CIT gwarantowanego w SSE przedsiębiorca decydujący się na inwestycję dziś skorzysta około 2012 r. Tymczasem, zgodnie z obecnymi przepisami, już w 2017 r. zachęty SSE mają przestać działać. I to jeszcze jedna poważna zmiana, którą postulują strefy. Ich przedstawiciele zapowiedzieli w ubiegłym tygodniu, że chcieliby przedłużenia obowiązywania ulg w SSE z 2017 do 2025 r.

— Tutaj nie zapadła jeszcze w resorcie gospodarki żadna decyzja. Wrócimy do tej sprawy podczas notyfikacji programu SSE na lata 2007-13 — zapowiada Teresa Korycińska.

Przy okazji zmian w ustawie o ANR strefy zaproponowały jeszcze jedną poprawkę.

— Chcielibyśmy, by ANR mogła przekazywać nieruchomości samorządom terytorialnym na cele rozwoju gospodarczego. Wówczas np. gminy mogłyby przekazywać teren inwestorowi za symboliczne 1 EUR — tłumaczy Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej SSE.

— Pracujemy nad tym. Nie przesądzałabym, w jakim zakresie te zmiany zostaną wprowadzone — odpowiada Teresa Korycińska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Duży inwestorze, na razie nie przychodź!