Panie prezesie, czym właściwie jest systemowa powszechna edukacja dwujęzyczna?
Najprościej mówiąc, to rozszerzenie klasycznego modelu edukacji powszechnej o drugi język. Tradycyjnie edukacja odbywa się w języku ojczystym, a my dodajemy drugi język - uniwersalny (angielski), w którym dzieci równolegle przyswajają treści związane przede wszystkim z nauką, technologią, sztuką, kompetencjami społecznymi i robotyką. To nie jest tylko nauka języka, to życie na co dzień w otoczeniu dwóch języków, co pociąga za sobą wiele korzyści w wymiarze indywidualnym i społecznym.
Jak to się różni od tradycyjnego nauczania języków obcych?
Tradycyjnie uczymy „języka obcego” przez tłumaczenie, a w naszym modelu język nabywany jest naturalnie, jak pierwszy – poprzez immersję, czyli zanurzenie w języku. Celem nie tylko jest znajomość języka na poziomie komunikatywnym, lecz opanowanie go na poziomie kompetencji natywnych.
Jakie mechanizmy nabywania języka są wykorzystywane?
Dziecko zaczyna słyszeć już trzy miesiące przed narodzinami, dlatego nasz proces zaczyna się jeszcze w okresie prenatalnym, w siódmym miesiącu ciąży. Potem dziecko osłuchuje się z językiem podczas zabaw i codziennych interakcji. To proces, który przebiega naturalnie – równolegle do nabywania języka ojczystego.
A jak wygląda to zanurzenie językowe w praktyce?
W codziennej zabawie wykorzystujemy różnorodne pomoce dydaktyczne - zarówno przedmioty, które dziecko może dotknąć i zobaczyć, jak pacynki, maskotki, książeczki czy zeszyty ćwiczeń, jak i materiały multimedialne, takie jak piosenki, filmy, czy gry. Celem jest stworzenie bogatego środowiska językowego, które wspiera nabywanie kompetencji w sposób naturalny – przez zanurzenie. Zarówno w domu, jak i w placówce. Istotną rolę pełni także system ewaluacyjno-rekomendacyjny, który na bieżąco sprawdza, czego dziecko już się nauczyło, i proponuje kolejne aktywności dopasowane do jego poziomu rozwoju.
Czy rodzice muszą znać język obcy, by wspierać dziecko?
Nie. Rolą rodzica jest towarzyszenie, nie nauczanie. W takim przypadku rodzice uczą się z kontekstu, podobnie jak dzieci. Do tego dochodzą materiały wspierające rodziców. Analogicznie jest zresztą z opiekunami w żłobkach, czy nauczycielami w przedszkolach, którzy nie znają języka – oni również podlegają procesowi immersji, a więc nabywają język z kontekstu.
Jak przebiegała ewolucja modelu biznesowego Yellow House Education?
Zaczynaliśmy od pojedynczych placówek, a później, widząc efektywność naszej metody, zaczęliśmy współpracować z samorządami. Obecnie współpracujemy z ponad 500 samorządami w Polsce i za granicą, realizując projekty warte od kilku do kilkudziesięciu milionów złotych. W tej chwili przyszedł czas na systemowe wdrożenia na poziomie całych krajów i to się dzieje zarówno w Afryce, jak i Zatoce Perskiej. Dość intensywnie zaczynamy też działać w Ameryce Łacińskiej.
Jak ten rozwój wpłynął na lokalne systemy edukacji?
Nasz model cieszy się dużym zainteresowaniem. W niektórych krajach w tym kontekście rozważne są już zmiany w całym systemie nauczania. W Polsce nowe standardy dla żłobków uwzględniają edukację dwujęzyczną, a jeżeli rozwinie się ona od najmłodszych lat, możemy w przyszłości stworzyć nie tylko w pełni dwujęzyczne, ale także bardziej wyedukowane i otwarte społeczeństwo.
Czy wierzy pan, że dwujęzyczność stanie się globalnym standardem edukacyjnym?
Tak – to nasz kolejny obowiązkowy i jednocześnie naturalny krok cywilizacyjny. Dwujęzyczność nie tylko nie osłabia pierwszego języka, ale wręcz go wzmacnia. W ciągu najbliższych kilku lat powstaną wzorcowe wdrożenia w kilku krajach, które zainspirują innych. Tak jak internet łączy ludzi, tak wspólny język ma potencjał do budowania rzeczywistej wspólnoty obywateli świata.
Jakie szanse i wyzwania widzi pan w rozwoju franczyzy imersji językowej?
Franczyza pozwala na szybkie wdrażanie anglojęzycznego środowiska w prywatnych placówkach, które mają większe możliwości finansowe. Dzięki temu możemy testować nowe rozwiązania, które później trafią do szkół publicznych.
Czy planujecie standaryzację franczyzy pod kątem lokalizacji językowej?
Na razie nie myślimy o innych niż angielski językach w kontekście biznesowym, ale badawczo analizujemy, jak taka lokalizacja mogłaby wyglądać. Głównie skupiamy się na zrozumieniu procesu przyswajania języka przez dziecko, co pomoże w późniejszej lokalizacji dla innych języków.
Jakie dostrzega pan korzyści z popularyzacji edukacji dwujęzycznej, szczególnie w kontekście Polonii?
Edukacja dwujęzyczna może być szczególnie przydatna w krajach, gdzie istnieją mniejszości narodowe, jak np. na Litwie, gdzie uczymy angielskiego podobnie jak w Polsce przy pomocy nauczycieli bez kwalifikacji językowych - wykorzystują oni wtedy materiały wprowadzające w języku polskim. Wzmacniamy tym samym oba języki, co ma korzyści nie tylko edukacyjne, ale i społeczne.
Jak powszechna edukacja dwujęzyczna wpływa na wartość marki Yellow House Education?
Tożsamość Yellow House Education jest ściśle związana z powszechną edukacją dwujęzyczną. Naszym celem jest, aby stała się ona standardem globalnym. Chcemy być liderem przełomowej zmiany, którą współtworzy całe społeczeństwo.
Jak mierzycie satysfakcję odbiorców?
Regularnie przeprowadzamy ewaluację projektów, współpracujemy z ośrodkami doskonalenia nauczycieli i zbieramy opinie od rodziców. Satysfakcja jest na poziomie 99 proc., a teraz chcemy wykorzystać AI i big data, by procesy ewaluacji były m.in. bardziej zautomatyzowane.
Czy traktuje pan ścieżkę B2C jako projekt wysokiego ryzyka, ale z dużym potencjałem skalowania globalnego?
Tak, traktuję ścieżkę B2C jako projekt o wysokim ryzyku, ale również o największym potencjale skalowania – zarówno w sensie biznesowym, jak i społecznym. Nasz produkt jest adresowany przede wszystkim do rodziców najmłodszych dzieci, a nawet tych, którzy dopiero oczekują narodzin swojego malucha.
Produkt, który tworzymy, ma być czymś więcej niż tylko aplikacją – ma oferować pełną immersję od najwcześniejszych chwil życia dziecka. Wierzymy, że rozwój językowy i poznawczy dziecka powinien być wspierany przez nowoczesne narzędzia, które integrują się z codziennym życiem rodzin.
Zakładamy również możliwość wyodrębnienia osobnej spółki, operującej niezależnie od głównego podmiotu (np. z Yellow House Education SA), która podjęłaby się wdrażania tej ścieżki B2C na zasadach kapitału wyższego ryzyka. Taka spółka mogłaby w pełni skoncentrować się na dystrybucji cyfrowej i wykorzystaniu odpowiednich budżetów marketingowych, kierując ofertę bezpośrednio do rodziców. W tym ujęciu nasza misja polega na umożliwieniu rodzicom świadomego wspierania rozwoju swoich dzieci – to oni decydują czy chcą taką ścieżkę obrać, a my jesteśmy jedynie narzędziem umożliwiającym realizację tej decyzji. Sukces tego podejścia wyeliminowałby ostatecznie model pruski z edukacji, efektywnie włączając rodzica w cały proces, rozpoczynając już od okresu prenatalnego. W konsekwencji powinno dojść do harmonijnej współpracy między rodzicami a instytucjami publicznymi na poszczególnych etapach procesu wychowawczo-edukacyjnego. To byłby nasz model – model polski.
Gdzie widzi pan Yellow House Education za 5–10 lat?
Naszym celem jest stworzenie modelu edukacyjnego, który obejmuje każde dziecko, od trzeciego miesiąca przed urodzeniem do 10. roku życia. Mamy w związku z tym potencjał, by stać się największym przedsięwzięciem edtechowym na świecie.
Jakie największe ryzyka technologiczne towarzyszą przejściu od prototypu do masowego wdrożenia?
Największym wyzwaniem pozostaje skalowanie rozwiązań oraz odpowiednie przygotowanie infrastruktury. Praca nad projektem wymaga także zmiany mentalności i czasu na akceptację nowego modelu nauczania. Choć w wielu miejscach może to stanowić wyzwanie, dotychczasowe reakcje pozytywnie nas zaskoczyły.
Jakie różnice technologiczne w różnych krajach wpływają na ryzyka operacyjne?
Na przykład w Afryce konieczne jest wdrożenie rozwiązań działających w trybie offline, które pozwalają na naukę mimo braku stabilnego dostępu do internetu. Podobnie to wygląda w wielu krajach Ameryki Łacińskiej. Jednak internet satelitarny powinien w ciągu najbliższych lat stworzyć wszystkim równe szanse.
Wobec tego, czy system powszechnej edukacji dwujęzycznej, który tworzycie, jest wystarczająco elastyczny, by dopasować się do lokalnych realiów kulturowych i edukacyjnych?
Zdecydowanie tak – elastyczność naszego systemu edukacji dwujęzycznej stanowi jeden z jego kluczowych fundamentów. Już na etapie projektowania uwzględniamy różnorodne realia kulturowe i edukacyjne, co jest niezbędne w kontekście globalnej ekspansji. Choć inspirujemy się europejskimi i zachodnimi rozwiązaniami, to największe możliwości rozwoju i zainteresowanie dostrzegamy poza Europą – przede wszystkim w krajach Zatoki Perskiej, Afryce oraz Ameryce Łacińskiej.
Współczesna edukacja wymaga elastyczności, otwartości i wrażliwości kulturowej. W realizowanym przez nas programie edukacji dwujęzycznej stawiamy na dynamiczne dostosowanie treści – zarówno językowych, jak i wizualnych – do lokalnych uwarunkowań. Przykładowo, w krajach muzułmańskich rezygnujemy z materiałów, które mogłyby zostać odebrane jako kulturowo niestosowne.
Naszym celem jest budowanie uniwersalnych wartości edukacyjnych, ale prawdziwe zaufanie – zwłaszcza w relacjach z partnerami rządowymi – zdobywamy dzięki zrozumieniu lokalnego kontekstu i dostosowaniu działań do jego specyfiki.
Co jest największym wyzwaniem w rozwoju programu edukacyjnego?
Największym wyzwaniem jest konieczność zmiany paradygmatu myślenia i działania. Nadal bowiem język angielski często postrzegany jest jako „obcy”, a proces jego nauczania opiera się na tradycyjnych, mało zachęcających, a przez to i mało efektywnych metodach. Tymczasem proponowany przez nas model edukacji dwujęzycznej – czyli równoległego zanurzenia w u obu językach od najmłodszych lat – przynosi lepsze efekty nie tylko edukacyjne, ale również społeczne i ekonomiczne.
Jak motywacja zespołu wpływa na rozwój projektu?
Kluczem do skutecznego rozwoju i wdrażania programu jest zespół. Zespół, który wierzy w misję i zna wartość wprowadzanych rozwiązań. Nasze zaangażowanie w promocję i implementację powszechnej edukacji dwujęzycznej bezpośrednio przekłada się na jakość wdrożeń, trwałość efektów oraz owocną współpracę z partnerami – zarówno na rynkach lokalnych, jak i w środowisku międzynarodowym. Dzięki zaufaniu, elastyczności i wspólnemu zaangażowaniu tworzymy, jako zespół, edukację, która nie zna granic.
