Dwutlenek węgla kusi rekiny informatyczne

Anna Bytniewska
opublikowano: 03-06-2009, 00:00

Crowley rusza do boju o elektroniczny rynek handlu emisjami. Marzy, by objął on rolnictwo.

Gra idzie o biliony dolarów. Na celowniku Polska

Crowley rusza do boju o elektroniczny rynek handlu emisjami. Marzy, by objął on rolnictwo.

Dostawców systemów informatycznych kusi handel uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych. George D. Crowley, dyrektor generalny i właściciel Crowley Group, ocenia, że w 2020 r. globalny rynek limitów wart będzie 1 bln USD. Chce odkroić z tego tortu kawałek, także w Polsce. Biznes to tym bardziej kuszący, że do systemu handlu emisjami w energetyce może dołączyć rolnictwo. Firma ocenia, że sektor ten odpowiada za 7 proc. emisji CO2 na świecie.

Bilion do wzięcia

W UE trwają obecnie dyskusje o zmniejszeniu emisji dwutlenku o 20 proc. do 2020 r. Jeśli do Europy przyłączą się USA, Indie i Chiny to skala może ono sięgnąć 30 proc.

— Konkurencja między firmami software’owymi o ten rynek będzie zaciekła. Będziemy pierwsi w Polsce, jeśli chodzi o rolnictwo. Mamy już za sobą udane testy w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie — mówi George D. Crowley.

Twierdzi, że stworzona przez C-Lock Technologies we współpracy z IBM technologia GreenCert, pozwoli na precyzyjny pomiar i weryfikację emisji gazów cieplarnianych. Umożliwi też elektroniczny obrót niewykorzystanymi limitami. Po testach w USA firma rozpoczęła pilotażowe wdrożenie systemu w elektrowni Dolna Odra.

— Zaprezentujemy jego możliwości całej branży podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy — mówi Jarosław Roszkowski, prezes Crowley Infrastructure Development Group (CIDG), spółki, która zajmie się dystrybucją produktu.

Teraz rolnicy

George D. Crowley chce żeby jego firma jako pierwsza w Polsce zastosowała system w rolnictwie.

— Odbyliśmy kilka spotkań z przedstawicielami ministerstwa rolnictwa. Jeszcze w tym roku zamierzamy przeprowadzić pilotażowe próby na uzgodnionych z ministerstwem obszarach, a następnie ich wyniki przekazać ośrodkom naukowym — mówi Jarosław Roszkowski.

Przedstawiciele Crowley Group przekonują, że dzięki GreenCert rolnicy zyskają dodatkowe źródło dochodu. Wybierając uprawy roślin pochłaniające większe ilości CO2, zyskają uprawnienia do jego emisji.

— Mogą nimi rozliczać się z dostawcami energii, tak jak robią to farmerzy w USA i Kanadzie, zachować czekając na wzrost wartości limitów albo sprzedać je na wolnym rynku — twierdzi George D. Crowley.

Podstawą budowy systemu handlu emisjami dla rolnictwa byłaby baza danych Komisji Europejskiej o gospodarstwach korzystających z unijnych dopłat. Amerykański koncern liczy, że Polska, której rola w rośnie (od 1 lipca 2011 r. nasz kraj obejmuje prezydencję w UE, a obecnie przewodniczy Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w Sprawie Zmian Klimatu) będzie lobbować na rzecz objęcia rolnictwa systemem handlu uprawnieniami do emisjami.

okiem konkurenta

Ryszard Pazdan

prezes firmy Atmoterm, ekspert BCC

Na polskim rynku istnieją systemy służące do monitorowania i bilansowania pracy kotłów elektrowni. Określanie na tej podstawie emisji gazów cieplarnianych jest praktyką powszechną i wymaganą przez polskie prawo. W tym kontekście system GreenCert być może wprowadza usprawnienia, szczególnie oferując funkcje w czasie rzeczywistym. Nieprawdziwe jest natomiast stwierdzenie o możliwości uzyskania korzyści przez każdego polskiego rolnika pod warunkiem wyposażenia go w komputer, dostęp do Internetu i wypełnienia przez niego odpowiedniego formularza. Polskie i europejskie prawo nie przewiduje takich możliwości. Rozważana jest obecnie możliwość bilansowania korzyści pochłaniania emisji CO2 wyłącznie przez kompleksy leśne natomiast w Polsce gospodarstwa rolne nie przynoszą korzyści związanych z limitami emisji CO2.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu